wtorek, 21 lipca 2015

Ekspresowe Ślimaczki z Łososiem

             Dopiero co pisałam, że lubię mieć zawsze pod ręką tortille. Faktycznie lubię. I to nie tylko ze względu na możliwość przygotowania szybkiego śniadania, ale dlatego, że w połączeniu z wędzonym łososiem stanowią niezastąpiony zestaw ratunkowy w przypadku nagłej wizyty niespodziewanych acz lubianych gości. Wystarczy 10 minut w kuchni, butelka wina i można przegadać całą noc. W najgorszym razie potrzebna będzie dokładka. Te ślimaczki znikają jeszcze szybciej niż się je przygotowuje. 


Ślimaczki z Łososiem


niedziela, 19 lipca 2015

Śniadaniowe Tortille

           Czasami je robię, często kupuję te zwykłe, razowe, z dodatkiem pomidorów albo szpinaku. Ale staram się zawsze mieć je w szafce. Tortille, oczywiście. Pokazywałam je już na kilka sposobów, głównie obiadowych. Ale w te dni, kiedy nikomu nie chce się rano pędzić po świeże bułeczki, doskonale spisują się też w roli pieczywa. Wystarczy zwinąć, przekroić na apetyczne połóweczki i już. A co do środka? Ja najbardziej lubię takie z drobiową wędliną, żółtym serem, roszponką i pieczoną papryką. Koniecznie z pieczoną papryką zamiast sosów, ketchupów i innych takich. W ten sposób można też zapakować je do pojemniczka i zabrać do pracy, albo wysłać z dzieckiem do szkoły. Bo w ten sposób nie rozmokną. Szybkie, bezkonfliktowe śniadanie. 


Śniadaniowe Tortille


sobota, 18 lipca 2015

Jagodzianki od Kasi Guzik

            No i znowu przepis nie mój, ale "pożyczony". No bo co ja na to poradzę, że więcej w tej chwili dobrych blogów kulinarnych niż dobrych książek kucharskich. A Kasia Guzik, od której wzięłam przepis na te cudne jagodzianki z mascarpone prowadzi jeden z najlepszych i najbardziej znanych: gotowaniecieszy.blox.pl - blog, który jednocześnie wzbudza mój ogromny szacunek,a z drugiej strony lekką niechęć. Co gorsza, obie emocje żywię ku niemu z tego samego powodu. Kasia jest bowiem ... perfekcyjna. Wszystkie warstwy ciast równiutkie jakby zaprojektowane na papierze milimetrowym,wszystkie kawałki przykrojone jakby pod linijkę,zdjęcia idealnie doświetlone, jaśniutkie. Zajrzyjcie tam, zobaczcie jak jest pięknie. Bo jest. Dla mnie może aż nazbyt. Moja, niezorganizowana, szybka, bałaganiarska kuchnia, w której tu zaplącze się jakiś koci włos, tam coś skapnie jest tak kompletnie od kasinej różna, że aż chyba mówi coś o różnicy w charakterach. :) Może właśnie dlatego, choć zaglądam do Kasi bardzo często, to chyba po raz pierwszy zdecydowałam się na wykorzystanie jej przepisu. Ale od razu powiem Wam, że naprawdę było warto.

              Jagodzianki z dodatkiem serka mascarpone okazały się po prostu rewelacyjne. Leciutkie, kremowe, po prostu idealne. "Rany, bomba, jak z najlepszej cukierni z dzieciństwa" - brzmiała recenzja jednego ze zjadaczy. :) Moje, oczywiście, nie są tak idealne jak Kasi :) Trochę pęknięte, trochę nierówne ... mojsze po prostu. :) Za to pyszne. Odrobinkę tylko zmniejszyłam ilość cukru i zwiększyłam ich serowość. Wykończyłam je też kruszonką zamiast lukru. Poza tym przepis oryginalny pozostał właściwie bez zmian. 

Jagodzianki z Mascarpone


wtorek, 14 lipca 2015

Różowy Sernik

            Ten sernik, nie jest, niestety, moim pomysłem. Znalazłam go na bogu "Rarossa", który od razu wylądował wśród moich ulubionych (nowości z niego, które pewnie nie raz jeszcze mnie zainspirują znajdziecie w lewym menu bocznym). I, co u mnie dość rzadkie, zaskoczył mnie nie tyle sam przepis, bo podobne serniki przygotowywałam wielokrotnie od najwcześniejszego dzieciństwa, co jego cudowny wygląd. Na Rarossie został wykonany w formie białej zebry w różowe paseczki (tutaj znajdziecie oryginalne zdjęcia i przepis). Ja trochę zmieniłam proporcje i sam wzorek chcąc uzyskać listkowy ażur na różowym tle. Zmiany w samej recepturze są kosmetyczne (zagęszczenie smaku, zmniejszenie ilości cukru, biszkopty zamiast biszkoptu, dodatek kawy i cytryny). 

Różowy Sernik


poniedziałek, 13 lipca 2015

Zupa Truskawkowa

             Czasami mam wrażenie, że moje gotowanie opiera się głównie na czekaniu. Na kolejną porę roku, kolejne święto, kolejne sezonowe nowalijki. A całą zimę czekam na truskawki. Bo przecież koniecznie, ale to koniecznie trzeba zrobić; makaron z truskawkami, sernik z truskawkami, knedle z truskawkami, naleśniki z truskawkami, no i, oczywiście, zupę truskawkową. To jedno z ulubionych wspomnień z mojego dzieciństwa. Nadchodziła zawsze taka sobota, kiedy zapominałam już o szkolnych książkach, na dworze robiło się naprawdę gorąco, a moja Mama smażyła najlepsze na świcie naleśniki z serem, a tuż przed nimi podawała zimną zupę truskawkową. Mniam! 

Zupa Truskawkowa


niedziela, 12 lipca 2015

Ucierana Tarta z Truskawkami i Kremem Czekoladowym

                  Sama nie mogę w to uwierzyć ... Pierwsze truskawki w Chatce dopiero w połowie lipca?! Nie to nie tak, że nie lubię! Uwielbiam!!! Nie, to nie tak, że w tym roku nie korzystam! Oczywiście, że korzystam!!! Tyko ten czas jakiś mało elastyczny. W każdym razie już nadrabiam :) Może ktoś akurat szuka sposobu na zakończenie sezonu truskawkowego? 

                  A na początek tarta. Trochę nietypowa, bo z ciasta bardziej babkowego niż kruchego i z kremem budyniowym z czekoladą zamiast masła. A do tego podkolorowane i nabłyszczone galaretką truskawki. Pyszne i ładne. 

Czekoladowa Tarta z Truskawkami



wtorek, 30 czerwca 2015

Odrobina Azji

                            Od razu powiem Wam, że poza tym jednym wpisem, nie znajdziecie w Chatce chyba ani jednego przepisu z kuchni azjatyckiej. Należę bowiem do tego wąskiego grona ekscentryków, których Azja raczej nie zachwyca ani kuchnią, ani kulturą. Co prawda, jeżeli już zamawiam fast foody, to właśnie popularnego "Chińczyka", ale po pierwsze baaardzo rzadko, a po drugie takiego, zwykłego, uliczno-budkowego, który z prawdziwą chińską kuchnią niewiele mam wspólnego. I prawie zawsze biorę makaron z kurczakiem (raz skusiłam się na kaczkę i była koszmarna!) albo sajgonki. 

                           Ale, jak to zwykle w życiu bywa, obcowanie z drugim człowiekiem na ogół jakoś nas wzbogaca. Po dawnych znajomych, przyjaciołach czy chłopakach zwykle coś nam zostaje. Zapachy, muzyka, książki, filmy, a czasem smaki. Po diecie wegańskiej zostały mi domowe Sajgonki, a niedawno Anka, która właśnie wróciła z wymarzonej podróży do Tajlandii, przywiozła mi stamtąd zauroczenie do delikatnych, świeżych o Thai Rolls. Wyjęłam więc z głębi szafy zapomniany zapas papieru ryżowego i, jak to kobieta, nie mogąc się zdecydować, wyczarowałam i jedno, i drugie. Ostrzegam, że przepisy nie są bardzo ortodoksyjne, ale za to zdecydowanie smaczne. 

sobota, 27 czerwca 2015

Tort Minionkowy

              Wy też tak macie? Że musicie być w 100% przekonani do tego, co robicie, żeby zrobić to naprawdę dobrze? Przeciwko temu tortowi sprzysięgło się chyba wszystko ... kalendarz, nastrój, a przede wszystkim fakt, że ja, wychowana na Czerwonym Kapturku, Smerfach i Reksiu jakoś nie mogę przekonać się do supermodnych Minionków. Ale dziecięce życzenie to dziecięce życzenie. Miały być Minionki i basta. I w ten sposób zrobiłam najmniej udany z moich tortów. 

               Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że kształt tych małogłodowopodobnych stworów nie wynika z braków technicznych w lepieniu, a z tego, że są to małe babeczki. Chodziło o poprawienie smaku. Bo bądźmy szczerzy - masa cukrowa jest świetnym materiałem plastycznym i w nadawaniu ciastom formy 3D jest niezastąpiona, ale smaczna ... średnio. Staram się więc ograniczać jej użycie do minimum. Reszta niedoróbek ... no cóż, jak pisałam wyżej; bez serca to bez sensu. 

               Smak? Jak to dla dzieci: waniliowy biszkopt, bita śmietana, świeże truskawki. 



wtorek, 23 czerwca 2015

Sobótkowy Wianek

             Przepis na to szpinakowe ciasto czekał w moim notatniku pod hasłem "Żabi Król" od kilku lat. Zawsze sądziłam, że będzie z niego torcik z żabką na liściu lilii wodnej, ale jakoś się nie składało. Ostatnio trafiłam na nie ponownie pod nazwą "Leśny Mech" i od razu skojarzył mi się zupełnie inaczej. Czerwiec, sobótka, słowiańskie walentynki, leśny kwiat paproci, wianki ... wiedziałam, że musi być z niego leśny wianek, takie miłosne czary. Truskawki zamiast pestek granatu i kandyzowane fiołki, które od pewnego czasu czekały na odpowiednią okazję dopełniły dzieła. Same zdecydujcie kogo nim dziś oczarujecie, Tatę czy Tego Jedynego? :)

Sobótkowy Wianek


sobota, 20 czerwca 2015

Ultrazdrowy Deser Jogurtowy

                  Deser powinien być nie tylko smaczny, ale i piękny, a przynajmniej efektowny. Idealny ma niewiele cukru i kalorii. A ten jest jeszcze lepszy, bo przygotowanie go zajmuje ... pół godziny. Idealny dla niespodziewanych gości. Wystarczy gęsty jogurt grecki i trochę owoców. Ja miałam akurat brzoskwinie, kiwi i maliny, ale równie dobrze można użyć granatu, truskawek czy cokolwiek wpadnie Wam w ręce. 

Ultrazdrowy Deser Jogurtowy


czwartek, 18 czerwca 2015

Wegańska Zupa z Dyni

            Ta zupa to nasz ostatni hit. W ciągu dwóch tygodni musiałam robić ją trzykrotnie, w tym raz na życzenie sąsiadki, która specjalnie w tym celu odkopała swoje zapasy zamrożonej dyni. W smaku zdecydowanie różni się od tradycyjne, słodkawo-mlecznej zupy dyniowej. Jest znacznie bardziej wyrazista i wytrawna, a w dodatku jedyny zawarty w niej tłuszcz to odrobina mleka kokosowego, a poza tym same warzywa: papryka, kukurydza i koperek. Mniam!

Wegańska Zupa z Dyni


wtorek, 2 czerwca 2015

Serowa Chmura z Musem Rabarbarowym

               Chciałabym napisać tu "zaczarował mnie w tym roku rabarbar", ale skłamałabym obrzydliwie. Rabarbar oczarowuje mnie rok w rok. A tym razem sprawił mi okropnego psikusa, bo ... przegnał mój weganizm. Trudno, nie potrafię żyć bez sera ... wróć: nie potrafię żyć bez ... serników. Wegańskie potrawy pewnie wciąż będą się t pojawiać, ale będę się, od czas do czas, łamać. Słaba kobieta ze mnie, sorry. 

              A ten deser jest ... oszałamiający. Mocny, wyraźnie serowy, niezbyt słodki, baaardzo kremowy. Delikatność sera cudownie przełamuje lemoniadowy posmak rabarbaru. Dawno nie grzeszyłam tak przyjemnie ... Trudno. Pójdę do piekła, muszę więc szybko nacieszyć się chmurami. Najlepiej serowymi z rabarbarowym musem.


Serowa Chmura z Musem Rabarbarowym


poniedziałek, 1 czerwca 2015

Półrazowe Muffiny z Rabarbarem i Orzechami

                Kolejne słodycze, znowu niewegańskie, ale za to "fit" czyli deserowo-śniadaniowa propozycja dla tych, którzy szukają słodkości, po zjedzeniu których wyrzuty sumienia nie będą krzyczeć aż tak głośno jak po torcie z kremem. Wydaje mi się, że śmiało można je wykorzystać jako zdrowe i pełnowartościowe śniadanie dla dzieciaków. Bo jest w nich wszystko: dodatek razowej mąki i otrębów, kefir, orzechy i owoce (rabarbar). Zawierają wprawdzie cukier, ale brązowy czyli w nieco ulepszonej wersji, za to zamiast masła jest tu minimalna tylko ilość oleju. A w dodatku robi się je błyskawicznie. 

               No i są pyszne. Puchate, sycące, lekko kwaskowe i wyraźnie orzechowe, bardzo mięciutkie i pachnące miodem i karmelem dzięki dodatkowi brązowego cukru.

Półrazowe Muffiny z Rabarbarem i Orzechami


niedziela, 31 maja 2015

Komunijny Tort z Lilami

                Od razu muszę przyznać, że nie przepadam za takim "poważnym" dekorowaniem tortów. Ci, którzy bywają tu nieco częściej wiedzą, że bardziej w moim stylu jest przebieranie muffinek za jabłka, lepienie białych myszek i formowanie cukrowych wiaderek z piaskiem. Ale czasami trzeba i tak. Grzecznie ulepiłam więc tym razem srebrny kielich i białe lilie. 

                Pomyślałam też jednak, że komunia to jednak nie wesele, a tort powinien, mimo wszystko, odpowiadać dziecięcym gustom. Dlatego właśnie zrezygnowałam z gładkiej struktury kremu i wszechobecnego różu (dla dziewczynek) i błękitu (dla chłopców), które kojarzyły mi się raczej z chrztem. Zamiast tego odwołałam się do kolorystyki sukienki liturgicznej oraz majowego słońca i zdecydowałam się na mocny żółto-pomarańczowy akcent. Ciekawe jak Wam się spodoba ...

Komunijny Tort z Liliami

wtorek, 26 maja 2015

MiniSerduszka na Dzień Mamy (czekoladowe z kremem Marshmallows)

                      Kto nie kocha swojej Mamy?! Ja swoją uwielbiam. I, niewątpliwie, nie ma lepszego miejsca na fetowanie Jej święta niż Chatka! W końcu ktoś mi tę kuchenną miłość przekazał, prawda? :) Były, oczywiście, prezenty i kwiaty,ale przede wszystkim one. 

                      Malutkie, puchate, czekoladowe muffinki upieczone w foremkach w kształcie serduszek (no, przynajmniej w założeniu, bo pięknie wyrosły i kształt lekko ... zanikł) przełożone słodkim, delikatnym kremem. Klasyczne fingertips na jeden, no góra dwa kęsy. Błyskawiczne w przygotowaniu - jeżeli da Wam się dostać pianki Marshmallows, uda Wam się przygotować je w godzinę. Niestety, nie jest to przepis wegański. Weganką jestem ja, nie moja Mama. 


Serduszka z Kremem Marshmallows


sobota, 23 maja 2015

Imieninowe Bezy (z musem rabarbarowym i gorzką czekoladą)

              Beza jest ciastkiem kontrowersyjnym. Jedni je kochają, inni nienawidzą. Ja jestem gdzieś po środku, choć jestem wybredna. Bo beza, przede wszystkim musi być dobra: leciutka, napowietrzona, krucha. Po drugie, potrzebuje dobrych dodatków, które odpowiednio przełamią jej słodycz. Żeby beza robiła wrażenie, trzeba złapać odpowiedni balans smakowy. Nie przekonują mnie tak modne ostatnio budyniowe kremy waniliowe czy słodkie owoce jak brzoskwinie i ananasy.Nie, beza potrzebuje kwaskowego kremu i czekolady bez grama cukru. Spróbujcie sami! 

Bezy imieninowe

piątek, 22 maja 2015

Szparagi pieczone z Cheddarem i chlebową kruszonką

               Majowe stragany może nie uginają się jeszcze pod ciężarem sezonowych owoców i warzyw, ale można już znaleźć na nich kilka charakterystycznych smaczków. Jednym z nich są niewątpliwie szparagi. Mam wrażenie, że wciąż jadane są dość rzadko. Trochę chyba dlatego, że wciąż są dość drogie (pęczek to w tej chwili wydatek minimum 8 zł, nawet w supermarkecie), trochę też pewnie dlatego, że kojarzą się z kuchnią przedwojenną, co powodowało, że przez długie lata przylgnęła do nich łatka warzywa lekko snobistycznego. No i, parafrazując poetę "Spieszcie się jeść szparagi, w połowie czerwca już ich nie będzie". 

Szparagi pieczone z Cheddarem i chlebową kruszonką

wtorek, 19 maja 2015

Zanim nadejdą truskawki ... rabarbar!

                  Trochę tak beznadziejnie nucąc "zimny maj, zimny kraj" poszłam sobie ostatnio na ulubiony stragan i ... oszalałam! Wprawdzie nie ma jeszcze truskawek, ale jest ON! Pierwszy zwiastun słońca i kulinarnej wiosny ... RABARBAR! Porządnie kwaśne warzywo (tak, tak), które jednak obsypane dużą ilością cukru zamienia się w cudowny dodatek do deserów. Uwielbiam jego lemoniadowy posmak, więc nie kombinowałam długo. Od razu wiedziałam, że w tym roku sezon rozpocznę babcinym ciastem drożdżowym!

                   Bo kto go nie lubi? Typowe dla rodzinnej Wielkopolski, tak wysokie, że nie mieści się w ustach, puuuchate, jeszcze ciepłe, obsypane owocami i kruszonką ... komu nie pociekła ślinka? Dla współzjadaczy tradycyjne, dla mnie w wersji wegańskiej. Nie odpuszczajcie rabarbarowi i bierzcie się do pieczenia! 

Drożdżowe Ciasto Wielkopolskie z Rabarbarem i Kruszonką



wtorek, 12 maja 2015

Wczoraj kawa, dzisiaj lody ... bez mleka, bez laktozy!

                   Oj, nie rozpieszcza nas w tym roku maj słońcem, nie rozpieszcza. Ale dziś mieliśmy, najcieplejszy, jak do tej pory, dzień w roku. To świetna okazja, żeby wreszcie zjeść lody, prawda? Chociaż, właściwie to nie jestem pewna, czy do lodów potrzebna jest jakaś szczególna okazja ... ? Osobiście mogłabym jadać je i w grudniu.

                 A mimo tego, w tym roku stanowiło to pewien problem. Domowe lody ... żółtka, mleko, śmietana ... czy to da się pogodzić z dietą wegańską? Wyobraźcie sobie, że ... owszem! Z pomocą znów przyszedł mi Maciek Szaciłło, u którego znalazłam lody na bazie ... bananów.  A w dodatku, w konsystencji są bardzo kremowe i wcale nie przypominają wodnistych sorbetów. Posmakowały mi tak bardzo, że użyłam ich również do przygotowania kawy mrożonej, w której spisały się doskonale. 

Wegańskie lody bananowe


poniedziałek, 11 maja 2015

Wegańska kawa z pianką i nutką dekadencji

                  Niemożliwe! Otóż możliwe :) Wyobraźcie sobie, że mleko sojowe zawiera pewien zagęstnik, który sprawia, że ubija się szybciej niż zwykłe mleko. I lepiej. Bez problemu uzyskacie lekką i wyjątkowo sztywną piankę piankę. Efektem końcowym na pewno zachwycą się nie tylko weganie. Nie bójcie się mleka sojowego tylko dlatego, że jecie mięso. Ja już nie wyobrażam sobie bez takiej kawy poranków. I wieczorów, szczególnie tych spędzonych z książką w ręku. Serio, serio ;)

                  W dodatku do uzyskania tego efektu wystarczy najtańsza wersja napoju sojowego z popularnej sieci dyskontów. Jest dostępne w trzech smakach; naturalnym, waniliowym i czekoladowym. Sami wybierzcie, który z nich smakuje Wam najbardziej. Pamiętajcie jednak, że jest to mleko już słodzone. Nawet jeżeli pijecie słodką kawę, spróbujcie tym razem całkowicie zrezygnować z cukru. 


Dekadencka, wegańska kawa z pianką