... w mojej własnej, bardzo nieklasycznej, ale za to mocno podbitej smakowo wersji. Jeden z najbardziej znanych i lubianych cukierniczych klasyków; ciemne ciasto, wiśnie i bita śmietana. Wiadomo. Jadłam i przygotowywałam go kilkukrotnie, ale zawsze mnie rozczarowywał. Nic wielkiego. I, zawsze też, prowokował, bo za każdym razem wyczuwałam w nim potencjał znacznie większy niż to, co wyczuwały moje kubki smakowe. I jakoś nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ... czy to nie jest nazwa ciasta idealna dla Wiedźmy? Niby wiem, że niewiele ma to wspólnego ze smakiem czy wyglądem ciasta i jest po prostu bezmyślną kalką językową, dosłownym tłumaczeniem z niemieckiego, ale jednak ... Wiedźma i Tort z Czarnego Lasu ... pasuje, prawda? ;)
No i w końcu to zrobiłam. Upiekłam jego własną, absolutnie wiedźmią wersję, w której użyłam chyba wszystkich znanych mi sposobów na wzmocnienie i uwypuklenie klasycznego smaku. Stworzyłam dokładnie taki smak, jaki sobie wymarzyłam. Ciasto lekkie i puszyste, ale czekoladowe, a nie kakaowe, niemal wytrawne, wzmocnione kawą i przyprawami. Wiśnie, nie surowe i nie w konfiturze, ale tylko zżelowane, a dzięki temu zachowujące delikatność i odpowiednio słodkie. Śmietana, w której obecne są i wiśnie i czekolada. A wszystko połączone wyraźnym aromatem wanilii.
Recenzja? Zacytuję: "Nooo, piekłaś już wybitne ciasta. Ale takiego jeszcze nie było ...".
Czarny Las
Kuchnia jest ostatnio wyjątkowo multikulturowa. Coraz częściej wydaje mi się, że to właśnie tutaj najbardziej zacierają się granice państwowe. Kuchnia włoska, turecka, żydowska, hinduska, tajska jest w Warszawie tak samo dostępna jak schabowy z kapustą. Wciąż nie wszyscy byli w Tajlandii, ale na pewno każdy jadł zupę tajską. A z całego tego tygla najbardziej lubię takie dania, które są niejako wspólne. Tak jak choćby tradycyjny, babciny mielony z mizerią. Ktoś ma ochotę spróbować wersji bałkańskiej (ew. greckiej)?
Bałkańskie Mielone (Cevapici)
Widzę, że bardzo posmakowały Wam Kasiowe Jagodzianki :). Mnie też. I wciąż nie mogę nazachwycać się tegorocznymi jagodami. No to idąc za ciosem ... rolada często przeraża. A tymczasem jest to ciasto naprawdę banalne. Tym razem, zachęcona efektem różowego sernika, również postanowiłam poeksperymentować z kolorami i upiekłam dwukolorowy biszkopt. A w środku? Oczywiście jagody. I waniliowy serek. Naprawdę proste, nieoczekiwanie szybkie i chyba dość efektowne. No dobra, mogłam jakoś lepiej sfotografować. Ale to trudne, gdy wszystkie domowe łapy wyciągają się do ciasta i cały czas przeszkadzają w pracy z aparatem ... :)
Serowa Rolada z Jagodami
Dopiero co pisałam, że lubię mieć zawsze pod ręką tortille. Faktycznie lubię. I to nie tylko ze względu na możliwość przygotowania szybkiego śniadania, ale dlatego, że w połączeniu z wędzonym łososiem stanowią niezastąpiony zestaw ratunkowy w przypadku nagłej wizyty niespodziewanych acz lubianych gości. Wystarczy 10 minut w kuchni, butelka wina i można przegadać całą noc. W najgorszym razie potrzebna będzie dokładka. Te ślimaczki znikają jeszcze szybciej niż się je przygotowuje.
Ślimaczki z Łososiem
Czasami je robię, często kupuję te zwykłe, razowe, z dodatkiem pomidorów albo szpinaku. Ale staram się zawsze mieć je w szafce. Tortille, oczywiście. Pokazywałam je już na kilka sposobów, głównie obiadowych. Ale w te dni, kiedy nikomu nie chce się rano pędzić po świeże bułeczki, doskonale spisują się też w roli pieczywa. Wystarczy zwinąć, przekroić na apetyczne połóweczki i już. A co do środka? Ja najbardziej lubię takie z drobiową wędliną, żółtym serem, roszponką i pieczoną papryką. Koniecznie z pieczoną papryką zamiast sosów, ketchupów i innych takich. W ten sposób można też zapakować je do pojemniczka i zabrać do pracy, albo wysłać z dzieckiem do szkoły. Bo w ten sposób nie rozmokną. Szybkie, bezkonfliktowe śniadanie.
Śniadaniowe Tortille
No i znowu przepis nie mój, ale "pożyczony". No bo co ja na to poradzę, że więcej w tej chwili dobrych blogów kulinarnych niż dobrych książek kucharskich. A Kasia Guzik, od której wzięłam przepis na te cudne jagodzianki z mascarpone prowadzi jeden z najlepszych i najbardziej znanych: gotowaniecieszy.blox.pl - blog, który jednocześnie wzbudza mój ogromny szacunek,a z drugiej strony lekką niechęć. Co gorsza, obie emocje żywię ku niemu z tego samego powodu. Kasia jest bowiem ... perfekcyjna. Wszystkie warstwy ciast równiutkie jakby zaprojektowane na papierze milimetrowym,wszystkie kawałki przykrojone jakby pod linijkę,zdjęcia idealnie doświetlone, jaśniutkie. Zajrzyjcie tam, zobaczcie jak jest pięknie. Bo jest. Dla mnie może aż nazbyt. Moja, niezorganizowana, szybka, bałaganiarska kuchnia, w której tu zaplącze się jakiś koci włos, tam coś skapnie jest tak kompletnie od kasinej różna, że aż chyba mówi coś o różnicy w charakterach. :) Może właśnie dlatego, choć zaglądam do Kasi bardzo często, to chyba po raz pierwszy zdecydowałam się na wykorzystanie jej przepisu. Ale od razu powiem Wam, że naprawdę było warto.

Jagodzianki z dodatkiem serka mascarpone okazały się po prostu rewelacyjne. Leciutkie, kremowe, po prostu idealne. "Rany, bomba, jak z najlepszej cukierni z dzieciństwa" - brzmiała recenzja jednego ze zjadaczy. :) Moje, oczywiście, nie są tak idealne jak Kasi :) Trochę pęknięte, trochę nierówne ... mojsze po prostu. :) Za to pyszne. Odrobinkę tylko zmniejszyłam ilość cukru i zwiększyłam ich serowość. Wykończyłam je też kruszonką zamiast lukru. Poza tym przepis oryginalny pozostał właściwie bez zmian.
Jagodzianki z Mascarpone
Ten sernik, nie jest, niestety, moim pomysłem. Znalazłam go na bogu "Rarossa", który od razu wylądował wśród moich ulubionych (nowości z niego, które pewnie nie raz jeszcze mnie zainspirują znajdziecie w lewym menu bocznym). I, co u mnie dość rzadkie, zaskoczył mnie nie tyle sam przepis, bo podobne serniki przygotowywałam wielokrotnie od najwcześniejszego dzieciństwa, co jego cudowny wygląd. Na Rarossie został wykonany w formie białej zebry w różowe paseczki (tutaj znajdziecie oryginalne zdjęcia i przepis). Ja trochę zmieniłam proporcje i sam wzorek chcąc uzyskać listkowy ażur na różowym tle. Zmiany w samej recepturze są kosmetyczne (zagęszczenie smaku, zmniejszenie ilości cukru, biszkopty zamiast biszkoptu, dodatek kawy i cytryny).
Różowy Sernik
Czasami mam wrażenie, że moje gotowanie opiera się głównie na czekaniu. Na kolejną porę roku, kolejne święto, kolejne sezonowe nowalijki. A całą zimę czekam na truskawki. Bo przecież koniecznie, ale to koniecznie trzeba zrobić; makaron z truskawkami, sernik z truskawkami, knedle z truskawkami, naleśniki z truskawkami, no i, oczywiście, zupę truskawkową. To jedno z ulubionych wspomnień z mojego dzieciństwa. Nadchodziła zawsze taka sobota, kiedy zapominałam już o szkolnych książkach, na dworze robiło się naprawdę gorąco, a moja Mama smażyła najlepsze na świcie naleśniki z serem, a tuż przed nimi podawała zimną zupę truskawkową. Mniam!
Zupa Truskawkowa
Sama nie mogę w to uwierzyć ... Pierwsze truskawki w Chatce dopiero w połowie lipca?! Nie to nie tak, że nie lubię! Uwielbiam!!! Nie, to nie tak, że w tym roku nie korzystam! Oczywiście, że korzystam!!! Tyko ten czas jakiś mało elastyczny. W każdym razie już nadrabiam :) Może ktoś akurat szuka sposobu na zakończenie sezonu truskawkowego?
A na początek tarta. Trochę nietypowa, bo z ciasta bardziej babkowego niż kruchego i z kremem budyniowym z czekoladą zamiast masła. A do tego podkolorowane i nabłyszczone galaretką truskawki. Pyszne i ładne.
Czekoladowa Tarta z Truskawkami
Od razu powiem Wam, że poza tym jednym wpisem, nie znajdziecie w Chatce chyba ani jednego przepisu z kuchni azjatyckiej. Należę bowiem do tego wąskiego grona ekscentryków, których Azja raczej nie zachwyca ani kuchnią, ani kulturą. Co prawda, jeżeli już zamawiam fast foody, to właśnie popularnego "Chińczyka", ale po pierwsze baaardzo rzadko, a po drugie takiego, zwykłego, uliczno-budkowego, który z prawdziwą chińską kuchnią niewiele mam wspólnego. I prawie zawsze biorę makaron z kurczakiem (raz skusiłam się na kaczkę i była koszmarna!) albo sajgonki.
Ale, jak to zwykle w życiu bywa, obcowanie z drugim człowiekiem na ogół jakoś nas wzbogaca. Po dawnych znajomych, przyjaciołach czy chłopakach zwykle coś nam zostaje. Zapachy, muzyka, książki, filmy, a czasem smaki. Po diecie wegańskiej zostały mi domowe Sajgonki, a niedawno Anka, która właśnie wróciła z wymarzonej podróży do Tajlandii, przywiozła mi stamtąd zauroczenie do delikatnych, świeżych o Thai Rolls. Wyjęłam więc z głębi szafy zapomniany zapas papieru ryżowego i, jak to kobieta, nie mogąc się zdecydować, wyczarowałam i jedno, i drugie. Ostrzegam, że przepisy nie są bardzo ortodoksyjne, ale za to zdecydowanie smaczne.
Wy też tak macie? Że musicie być w 100% przekonani do tego, co robicie, żeby zrobić to naprawdę dobrze? Przeciwko temu tortowi sprzysięgło się chyba wszystko ... kalendarz, nastrój, a przede wszystkim fakt, że ja, wychowana na Czerwonym Kapturku, Smerfach i Reksiu jakoś nie mogę przekonać się do supermodnych Minionków. Ale dziecięce życzenie to dziecięce życzenie. Miały być Minionki i basta. I w ten sposób zrobiłam najmniej udany z moich tortów.
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że kształt tych małogłodowopodobnych stworów nie wynika z braków technicznych w lepieniu, a z tego, że są to małe babeczki. Chodziło o poprawienie smaku. Bo bądźmy szczerzy - masa cukrowa jest świetnym materiałem plastycznym i w nadawaniu ciastom formy 3D jest niezastąpiona, ale smaczna ... średnio. Staram się więc ograniczać jej użycie do minimum. Reszta niedoróbek ... no cóż, jak pisałam wyżej; bez serca to bez sensu.
Smak? Jak to dla dzieci: waniliowy biszkopt, bita śmietana, świeże truskawki.
Przepis na to szpinakowe ciasto czekał w moim notatniku pod hasłem "Żabi Król" od kilku lat. Zawsze sądziłam, że będzie z niego torcik z żabką na liściu lilii wodnej, ale jakoś się nie składało. Ostatnio trafiłam na nie ponownie pod nazwą "Leśny Mech" i od razu skojarzył mi się zupełnie inaczej. Czerwiec, sobótka, słowiańskie walentynki, leśny kwiat paproci, wianki ... wiedziałam, że musi być z niego leśny wianek, takie miłosne czary. Truskawki zamiast pestek granatu i kandyzowane fiołki, które od pewnego czasu czekały na odpowiednią okazję dopełniły dzieła. Same zdecydujcie kogo nim dziś oczarujecie, Tatę czy Tego Jedynego? :)
Sobótkowy Wianek
Deser powinien być nie tylko smaczny, ale i piękny, a przynajmniej efektowny. Idealny ma niewiele cukru i kalorii. A ten jest jeszcze lepszy, bo przygotowanie go zajmuje ... pół godziny. Idealny dla niespodziewanych gości. Wystarczy gęsty jogurt grecki i trochę owoców. Ja miałam akurat brzoskwinie, kiwi i maliny, ale równie dobrze można użyć granatu, truskawek czy cokolwiek wpadnie Wam w ręce.
Ultrazdrowy Deser Jogurtowy
Ta zupa to nasz ostatni hit. W ciągu dwóch tygodni musiałam robić ją trzykrotnie, w tym raz na życzenie sąsiadki, która specjalnie w tym celu odkopała swoje zapasy zamrożonej dyni. W smaku zdecydowanie różni się od tradycyjne, słodkawo-mlecznej zupy dyniowej. Jest znacznie bardziej wyrazista i wytrawna, a w dodatku jedyny zawarty w niej tłuszcz to odrobina mleka kokosowego, a poza tym same warzywa: papryka, kukurydza i koperek. Mniam!
Wegańska Zupa z Dyni
Chciałabym napisać tu "zaczarował mnie w tym roku rabarbar", ale skłamałabym obrzydliwie. Rabarbar oczarowuje mnie rok w rok. A tym razem sprawił mi okropnego psikusa, bo ... przegnał mój weganizm. Trudno, nie potrafię żyć bez sera ... wróć: nie potrafię żyć bez ... serników. Wegańskie potrawy pewnie wciąż będą się t pojawiać, ale będę się, od czas do czas, łamać. Słaba kobieta ze mnie, sorry.
A ten deser jest ... oszałamiający. Mocny, wyraźnie serowy, niezbyt słodki, baaardzo kremowy. Delikatność sera cudownie przełamuje lemoniadowy posmak rabarbaru. Dawno nie grzeszyłam tak przyjemnie ... Trudno. Pójdę do piekła, muszę więc szybko nacieszyć się chmurami. Najlepiej serowymi z rabarbarowym musem.
Serowa Chmura z Musem Rabarbarowym
Kolejne słodycze, znowu niewegańskie, ale za to "fit" czyli deserowo-śniadaniowa propozycja dla tych, którzy szukają słodkości, po zjedzeniu których wyrzuty sumienia nie będą krzyczeć aż tak głośno jak po torcie z kremem. Wydaje mi się, że śmiało można je wykorzystać jako zdrowe i pełnowartościowe śniadanie dla dzieciaków. Bo jest w nich wszystko: dodatek razowej mąki i otrębów, kefir, orzechy i owoce (rabarbar). Zawierają wprawdzie cukier, ale brązowy czyli w nieco ulepszonej wersji, za to zamiast masła jest tu minimalna tylko ilość oleju. A w dodatku robi się je błyskawicznie.
No i są pyszne. Puchate, sycące, lekko kwaskowe i wyraźnie orzechowe, bardzo mięciutkie i pachnące miodem i karmelem dzięki dodatkowi brązowego cukru.
Półrazowe Muffiny z Rabarbarem i Orzechami
Od razu muszę przyznać, że nie przepadam za takim "poważnym" dekorowaniem tortów. Ci, którzy bywają tu nieco częściej wiedzą, że bardziej w moim stylu jest przebieranie muffinek za jabłka, lepienie białych myszek i formowanie cukrowych wiaderek z piaskiem. Ale czasami trzeba i tak. Grzecznie ulepiłam więc tym razem srebrny kielich i białe lilie.
Pomyślałam też jednak, że komunia to jednak nie wesele, a tort powinien, mimo wszystko, odpowiadać dziecięcym gustom. Dlatego właśnie zrezygnowałam z gładkiej struktury kremu i wszechobecnego różu (dla dziewczynek) i błękitu (dla chłopców), które kojarzyły mi się raczej z chrztem. Zamiast tego odwołałam się do kolorystyki sukienki liturgicznej oraz majowego słońca i zdecydowałam się na mocny żółto-pomarańczowy akcent. Ciekawe jak Wam się spodoba ...
Komunijny Tort z Liliami
Kto nie kocha swojej Mamy?! Ja swoją uwielbiam. I, niewątpliwie, nie ma lepszego miejsca na fetowanie Jej święta niż Chatka! W końcu ktoś mi tę kuchenną miłość przekazał, prawda? :) Były, oczywiście, prezenty i kwiaty,ale przede wszystkim one.
Malutkie, puchate, czekoladowe muffinki upieczone w foremkach w kształcie serduszek (no, przynajmniej w założeniu, bo pięknie wyrosły i kształt lekko ... zanikł) przełożone słodkim, delikatnym kremem. Klasyczne fingertips na jeden, no góra dwa kęsy. Błyskawiczne w przygotowaniu - jeżeli da Wam się dostać pianki Marshmallows, uda Wam się przygotować je w godzinę. Niestety, nie jest to przepis wegański. Weganką jestem ja, nie moja Mama.
Serduszka z Kremem Marshmallows
Beza jest ciastkiem kontrowersyjnym. Jedni je kochają, inni nienawidzą. Ja jestem gdzieś po środku, choć jestem wybredna. Bo beza, przede wszystkim musi być dobra: leciutka, napowietrzona, krucha. Po drugie, potrzebuje dobrych dodatków, które odpowiednio przełamią jej słodycz. Żeby beza robiła wrażenie, trzeba złapać odpowiedni balans smakowy. Nie przekonują mnie tak modne ostatnio budyniowe kremy waniliowe czy słodkie owoce jak brzoskwinie i ananasy.Nie, beza potrzebuje kwaskowego kremu i czekolady bez grama cukru. Spróbujcie sami!
Bezy imieninowe
Majowe stragany może nie uginają się jeszcze pod ciężarem sezonowych owoców i warzyw, ale można już znaleźć na nich kilka charakterystycznych smaczków. Jednym z nich są niewątpliwie szparagi. Mam wrażenie, że wciąż jadane są dość rzadko. Trochę chyba dlatego, że wciąż są dość drogie (pęczek to w tej chwili wydatek minimum 8 zł, nawet w supermarkecie), trochę też pewnie dlatego, że kojarzą się z kuchnią przedwojenną, co powodowało, że przez długie lata przylgnęła do nich łatka warzywa lekko snobistycznego. No i, parafrazując poetę "Spieszcie się jeść szparagi, w połowie czerwca już ich nie będzie".
Szparagi pieczone z Cheddarem i chlebową kruszonką