Coraz częściej wydaje mi się, że to, co najlepsze, już było. Muzyka z winylowych płyt brzmiała lepiej niż z CD, papierowe książki mają więcej uroku niż e-booki, telefon komórkowy to tylko smycz, itd. I, oczywiście, zapiekanki z ulicznych budek były 1000 razy lepsze od sieciowych hamburgerów!
Wprawdzie nigdy nie próbowałam tych najsłynniejszych, krakowskich, ale i w Warszawie jest na Starym Mieście takie okienko, słynne z zapiekanek właśnie, które podaje się tam dość oryginalnie, bo w bułkach z wydrążoną dziurką, tak jak hot dogi na stacjach benzynowych. I w mojej rodzinnej miejscowości, też stała nad rzeką taka przyczepa. I jakoś tak bardzo się za tymi zapiekankami stęskniłam, że przygotowałam je w dwóch wersjach.
sobota, 13 września 2014
piątek, 12 września 2014
Poranna Jaglanka
Ostatnio wszyscy jedzą płatki. Szczupli szczęśliwcy pszenne, czekoladowe z jogurtami smakowymi, Ci bardziej zafiksowani na zdrowym żywieniu owsiane, wzbogacone błonnikiem muesli z suszonymi owocami i naturalnym jogurtem. Nie zmienia to faktu, że wszyscy jedzą płatki. I co ma zrobić biedak, jak ja, który płatków, pod żadną postacią nie lubi? Ja namiętnie jadam ... jaglanki czyli ugotowaną na mleku, lekko posłodzoną kaszę jaglaną z dodatkiem owoców. Chyba zdrowiej - w końcu wszystko jest tu świeże i bez konserwantów, ale na pewno smaczniej. Alternatywa warta rozważenia, zwłaszcza dla Mam, które rano nie gnają do pracy i mogą poświęcić rano cały kwadrans na przygotowanie śniadania.
środa, 10 września 2014
Jej Wysokość Sałata
Właściwie to nie wiem skąd ten tytuł. Po prostu zwykle sałaty mi odrobinę żal. Przypomina trochę genialną aktorkę drugoplanową; zdrowa, śliczna, niskokaloryczna, ale zawsze na drugim planie. Na kanapkach jest tylko tłem dla innych i nawet w sałatach, gdzie zdawałoby się, obsadzana jest w roli tytułowej, robi właściwie za wypełniacz. Dlatego właśnie przyszedł mi do głowy pomysł na cały zielony, dwudaniowy na obiad właśnie z sałatą w roli głównej.
niedziela, 7 września 2014
Involtini z Bakłażana
Involtini to po prostu roladki wzięte z kuchni włoskiej, no powiedzmy, że w tym wypadku również greckiej (niech je pogodzi śródziemnomorska). Można je przygotować z bakłażana lub cukinii i podawać na ciepło jak u mnie, lub darować sobie sos i potraktować jako zimną przystawkę. Nie sprawiają kłopotu w przygotowaniu i dość efektownie wyglądają.
sobota, 6 września 2014
100% razowy, słodki chleb z rodzynkami
Razowej mąki używa się zwykle do pieczywa wytrawnego. Jakoś nikt nie komponuje jej z owocami czy bakaliami. Rzadko używana jest również do pieczenia ciast. Pomijając fakt, że jak każdy produkt otrzymany z pełnego ziarna, jest zwyczajnie zdrowsza niż zwykła mąka, moim zdaniem, sama w sobie ma też słodkawy posmak, który doskonale zgrywa się np. z ostrością miodu. Bardzo więc ucieszyłam się gdy znalazłam ten przepis na prosty, drożdżowy chleb z miodem i rodzynkami.* Dodam jeszcze, że do niedawna mąka razowa była bardzo trudno dostępna i jeździłam po nią do Piotra i Pawła na drugi koniec Warszawy lub zamawiałam przez internet płacąc nawet po 8PLN/kg. Ostatnio jednak znalazłam ją jednak również w zwyczajnej Biedronce po drugiej stronie ulicy i zapłaciłam mniej niż połowę tej ceny. Sprawdźcie! Nawet nieduże sklepy ostatnio poszerzają swoją ofertę i można w nich znaleźć produkty, których zdobycie jeszcze jakimś czas temu wymagało sporo zachodu.
piątek, 5 września 2014
Mleczne Brownie Maliny&Mięta
Brownie. Ciasto legenda. Niby klasyka, a każdy piecze inne. Najsmaczniejszy zakalec świata. Ciężkie, słodkie i właściwie niejadalne, ale niezmiennie pyszne w niemal każdej wersji. To ma delikatną, twardawo-chrupiącą skórkę, kremowe wnętrze i utrzymuje owoce na powierzchni.Idealne lekarstwo na każdą chandrę i bomba kaloryczna najwyższego gatunku (łącznie 1/2 kg czekolady na torcik 22cm!) Dodatek malin nie jest w żaden sposób nowatorski. Autorskim pomysłem, z którym nigdy wcześniej się nie spotkałam, jest wzbogacenie ciasta o dodane w całości czekoladki miętowe. Dodatkowo mała zmiana w czekoladzie. Kiedyś jadłam wyłącznie gorzką, im wyższy % kakao, tym lepiej. Ostatnio mi się odmieniło i zakochałam się w czekoladzie mlecznej, którą zastąpiłam tradycyjnie używaną dotąd klasyczną deserową. To jest naprawdę słodkie i ... absolutnie pyszne!
czwartek, 4 września 2014
Gołąbki z Kaszą Jaglaną i Podgrzybkami
Mam dużą słabość do podgrzybków. Może dlatego, że dawno temu, gdy Mama zaplatała mi warkocze, na koniec zwykle całowała mnie w czubek głowy mówiąc "Mój Czarny Łepek". :) Teraz na warkocze jestem za stara, ale podgrzybki ciągle jeszcze wywołują na mojej twarzy uśmiech. A w tym roku jest ich dużo i taniutkie są. Grzech byłoby nie skorzystać. W pierwszym rzucie wylądowały w gołąbkach.
środa, 3 września 2014
Pizza Alternatywna (FIVB MŚ Polska'2014)
Jaka pizza jest każdy widzi; ciasto drożdżowe, sos pomidorowy, ser i dodatki. Ale czasami człowieka skusi do eksperymentu. Niektórzy wiedzą pewnie doskonale, że właśnie trwają w Polsce Mistrzostwa Świata w piłce siatkowej. Oczywiście, z naszym udziałem. Wypadało więc zrobić coś biało-czerwonego. Wczoraj reprezentacje Włoch i Francji stoczyły tak pasjonujący pojedynek, że postanowiłam przenieść go do swojej kuchni.I tak powstał pomysł na biało-czerwoną pizzę z wyraźnie francuskim akcentem. Efekt został przetestowany natychmiast i wiadomo już, że do kibicowania nadaje się doskonale.
wtorek, 2 września 2014
Jagodowy Sernik z Białą Czekoladą
No i kto mi teraz uwierzy, że 1 września najnormalniej na świecie kupiłam świeże jagody? Sama sobie nie wierzę, ale faktycznie tak było. Spotkałam starszą Panią, która oprócz grzybów miała w słoikach coś fioletowego. Przeszłam chyba z 10 metrów zanim zrozumiałam, co przed chwilą widziałam i zawróciłam. Bo jak nie skorzystać z takiej okazji? Nie miałam też najmniejszych wątpliwości do czego te jagody wykorzystam. Taki ultrajagodowy sernik chodził za mną chyba ze 2 lata i nigdy dotąd wobec bogactwa sezonowych owoców nie starczyło mi na niego czasu. I wreszcie jest.
poniedziałek, 1 września 2014
Kukurydziany Bruk ze Śliwkami
Kobler to rodzaj angielskiej odpowiedzi na francuskie clafoutis, czyli zapiekane w cieście owoce, forma niejako pośrednia pomiędzy ciastem i zapiekanką. Nazwę tego deseru można przetłumaczyć jako "bruk" lub "kostka brukowa" , a pochodzi ona prawdopodobnie od nierównej powierzchni ciasta. Ten skusił mnie głównie tym, że pięknie wkomponował mi się w nietypową serię. Były ciasta oparte o kaszkę mannę, o płatki owsiane i ciasto razowe. Dziś czas na mąkę kukurydzianą.
niedziela, 31 sierpnia 2014
Razowe Ciasto z Morelami
Uwielbiam morele. Ich aksamit przedkładam nad wszystkie brzoskwinie i nektarynki. A ponadto, te ostatnie, jesienne są dla mnie jak wspomnienie lata i słońca. Czy jest lepsze ciasto na pierwszego września, niż taki właśnie zdrowy, pożywny razowiec z odrobinkami słonecznych moreli? A do tego mój ukochany ciastowy dodatek czyli płatki migdałowe. Oryginalny przepis znajdziecie u Dorotus z "Moich Wypieków".
sobota, 30 sierpnia 2014
Nocne Otrębuszki
Absolutnie pszenne, nieduże bułeczki przygotowywane wieczorem, przetrzymywane w lodówce, które rano wystarczy właściwie tylko wsunąć do piekarnika. Chrupiące i mięciutkie. W dodatku zdrowe, oprócz mąki razowej zawierają również dodatek otrębów pszennych, które nadają im charakterystyczny, otrębowy posmak i kolor. Szlachetności dodaje im również wyrastanie drożdży w zimnie, co powinno dać pole do popisu bakteriom octowym charakterystycznym dla zakwasu. Przepis znaleziony na jednym z "babskich forów".
środa, 27 sierpnia 2014
Owsiane Ciasto z Borówkami
Płatki owsiane to zmora mojego dzieciństwa. Nie cierpię owsianki. Ale ... jest zdrowa. Płatki owsiane to bogate źródło błonnika, białka, aminokwasów, cynku, żelaza i witamin grupy B. Oznacza to, że poprawiają stan skóry, odchudzają, wspomagają pamięć i koncentrację, działają antydepresyjnie i przeciwstresowo, regulują przemianę materii, wspomagają odporność organizmu i przeciwdziałają miażdżycy. Ufff! I tak pewnie o połowie ich dobrego działania zapomniałam. Jak mogłabym zrezygnować z takiego bogactwa? Owsianki nie cierpię nadal, ale nauczyłam się przemycać płatki owsiane w innych posiłkach; chlebie, ciastkach i właśnie, w cieście z borówkami. To jeden z niewielu przepisów, który łączy w sobie smak i zdrowie.
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Pawie Oczko (szpinakowa rolada z łososiem)
... rzecz wcale nie taka łatwa w przygotowaniu i poza lekką kolacją nie stanowi właściwie samodzielnego posiłku. W takiej wieczorowej roli podawana jest w Chatce na ciepło (po podgrzaniu w piekarniku). Na zimno zdarza jej się wystąpić w roli przedobiedniej przygrywki. Zwykle akceptowana przez wszystkie wymagające Ciocie i Teściowe. Nie, żebym się wyzłośliwiała, broń Boże. Po prostu smakowe połączenie łososia i szpinaku jest już nieco oklepane. Ale mimo to, smakowite, a u mnie pojawia się pierwszy raz.
sobota, 23 sierpnia 2014
"Kaszanka" z Malinami
Tak, znowu. Dobrze, wiem. Trochę się zafiksowałam na tej kaszce i malinach. Ale to dlatego, że ich połączenie okazało się doprawdy wyśmienite. No i trochę dlatego, że przez 2 tygodnie pilnowałam domu, z którego co drugi dzień przynosiłam prawie pełniutką szklanką malin i poziomek. Grzech byłoby nie skorzystać. Była manna w serniku na zimno, teraz czas na prawdziwe ciasto. Takie trochę nie wiadomo co. Trochę jakby babka udawała sernik, a może legumina? A czy to ważne? Ważne, że dobre :)
czwartek, 21 sierpnia 2014
Kaszka z Mleczkiem
Lubicie kaszę mannę? Ja uwielbiam, szczególnie podaną na słodko, ugotowaną na mleku, polaną sokiem. Mmmmm. Pycha. I z tego powodu staram się często włączać ją do przygotowywanych ciast i deserów. Tym razem nie wysiliłam się specjalnie, a efekt i tak przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Ciasto delikatne jak sernik na zimno, leciutkie, z charakterystycznym, kaszkowatym posmakiem, a do tego banalnie proste i szybkie w przygotowaniu. Polecam!
wtorek, 19 sierpnia 2014
Placuszki z Cukinii (2)
... gościły już kiedyś w Chatce, w chrupiącej, bardziej włoskiej wersji. Jej amatorów odsyłam do linku na dole strony. Mnie dzisiaj skusiła wersja rodzima, zrobiona właściwie tak jak placki ziemniaczane i wzbogacona ostrością grubego, szalotkowego szczypioru. Ale o charakterze tego dania stanowi przede wszystkim cudowny, koperkowo-czosnkowy dip. Jeżeli po jedzeniu zamierzasz kogoś całować, dopilnuj, żeby jadł razem z Tobą :)
niedziela, 17 sierpnia 2014
Pasta Fava
... czyli pesto z bobu. Czasami tak już jest, że się człowiek czegoś naczyta, a później ślinka cieknie i nie ma innego wyjścia, trzeba iść do kuchni i pokombinować. Ja pozwoliłam ostatnio, by Penelope Green zabrała mnie ze sobą na Procidę. A tam zauroczył mnie właśnie ten prosty makaron, naprawdę pyszny i naprawdę syty. Oryginalny przepis znajdziecie w książce, u mnie, jak zwykle, coś zbliżonego :)
piątek, 15 sierpnia 2014
Śnieżnik
Jako "homo gotujensis" przerzucam co miesiąc kilkaset przepisów koncentrując się głównie na tym co sezonowe. Były już porzeczki czarne i czerwone, agrest, maliny, rabarbar, jagody, przyszedł właśnie czas na wiśnie. I jak zwykle pomysłów więcej niż możliwości, bo ktoś musi dać radę zjeść to, co upiekę. W tym roku moją uwagę zwróciła niezwykła popularność wariantów ciasta zwanego najczęściej "Falami Dunaju" lub "Śnieżnikiem" w wersji białe-ciemne i ciemne-białe, z truskawkami, z agrestem, z klasycznym lub smakowym kremem budyniowym. U mnie najbardziej klasyczna wersja z wiśniami, pochodząca ze starego, poplamionego zeszytu Mojej Mamy :)
środa, 13 sierpnia 2014
Wariacja na temat: Jajka po florencku
Według oficjalnej wykładni jajka po florencku to jajka w koszulkach podane na pieczywie i szpinaku z sosem holenderskim. Danie nietrudne, za to dość wymagające logistycznie, klasyczne, efektowne i pyszne. W naszym domu ostatnio często pojawia się znacznie prostsza wariacja na ich temat. Występuje w roli śniadania, kolacji, a czasami przekąski do wina. Robi się szybko i niekłopotliwie, a smakuje wybornie. Straszący sos holenderski zastępuję idealnym sposobem na doprawienie szpinaku, który po krótkim przesmażeniem mieszam z serem typu feta (w takiej formie ląduje u nas w lasagne, pierogach, makaronie i zapiekankach).
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Muffinki z Agrestem i Czekoladą
O, Mamusiu, jakie puchate!!! W zamierzeniu miały konsystencją przypominać keks, ale wyszło coś, co jest tak delikatne, że rozpada się w rękach i rozpływa w ustach. Koniecznie pamiętajcie o papilotkach - ze względu na tę cudowną konsystencję, nawet z silikonowych foremek ciężko je wyjąć. I nie próbujcie podmieniać owoców na inne, ilość cukru w przepisie przewidziana jest na bardzo kwaśny agrest, z czymkolwiek innym będzie już nie bardzo słodkie, ale przesadnie słodkie.
sobota, 9 sierpnia 2014
Pieczony Omlet na Zielono
W wiedźmowej chatce nie da się żyć bez słodyczy. Jakoś materializują się same na każde pstryknięcie palcami. Może dlatego nigdy nie noszę szortów (bezpośrednim powodem jest brak smukłych ud, ale jakby tak poszukać głębiej, kto wie?). Ale jak każda dobra Wiedźma, współgram z naturą. A to znaczy, że latem zamieniam się w kuchennego lenia, który chce gotować szybko i z tego, co mam pod ręką. I w ten sposób wymyśliłam genialny omlet, którego nie trzeba przewracać, dosmażać, itd. Wkładam do piekarnika i już. A że zielony? No, mówiłam przecież: lato!
czwartek, 7 sierpnia 2014
Drożdżowy Rwaniec z Czarną Porzeczką
Czasami człowiek, a nawet gotująca Wiedźma, odczuwa silną potrzebę czystości smaku. To taki moment, w którym żadna knajpa, najwymyślniejszy tort i najszlachetniejszy krem powoduje tylko skrzywienie ust. Moment, w którym prześladuje Cię zapach Babcinego Domu i ciasta drożdżowego, a najlepsze jedzenie jest najprostsze i składa się na ogół z dwóch, no może trzech smakowych nut. Bez żadnych kombinacji. I wtedy piekę Rwańca, czyli proste, drożdżowe ciasto, upaprane w maminej konfiturze, bezlitośnie brudzące paluchy. Bo tego ciasta nie dotyka się nożem, trzeba odrywać kawały, kawałki albo kawałeczki, chwytać w locie cieknącą konfiturę i oblizywać palce. A wtedy wszystkie złe myśli, chandry i zmartwienia idą precz. Najlepszy sposób na odpędzenie uroków! :)
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Jedz jabłka na złość Putinowi
Zdarzają się takie akcje, że aż nie wypada zamknąć się w swojej kuchni i udawać głuchej. Szczególnie, że ... Jabłka zdrowe są. Jabłka smaczne są. Od zawsze niemal uważam, że to co u nas wyrosło jest dla nas lepsze, niż to, co płynęło do nas miesiąc. Sama nie jestem pewna, czy z tą akcją to tak serio, ale ... nieco antonówki kupiłam. Zrobiłam w słoikach prażoną do szarlotek zimowych, a na stole studzą się właśnie Serowe Ciastka z Jabłkami. I Was również, z takich czy innych powodów, do kupowania i jedzenia dobrych, polskich jabłek zachęcam, może ktoś znajdzie coś dla siebie w Wiedźmowych przepisach :)
czwartek, 24 lipca 2014
Kawowa Beza z Malinami
Właściwie, to na dźwięk słowa "bezy" każdy z domowników wiedźmowej chatki mocno się krzywi. Nie, nie lubimy. Część robi wyjątek dla pewnego Tortu Mojej Mamy, ale on pojawia się najwyżej raz w roku i jest tak zalkoholowany, zkawowany i zczarnoporzeczkowany lub zwiśniowany, że właściwie się nie liczy. Nic. Ale Wiedźma wyznaje zasadę, że jeżeli się gotuje i piecze to nie można sobie pozwolić na niepróbowanie. Stąd co jakiś czas, gdy zostają białka, tak jak po kremie patissiere z sernika czereśniowego, w mojej kuchni powstaje jakiś bezowy eksperyment. Pavlova się nie sprawdziła. Eaton Mess wylądowało w koszu a Coffe-Tofi u sąsiadów. A ta beza ... została pochłonięta w ciągu jednego dnia. Zdaje się, że wreszcie trafiłam z bezą :)
poniedziałek, 21 lipca 2014
Kruche, kokosowe babeczki z czerwoną porzeczką
Czerwona porzeczka to owoc o tyle pasujący do moich wiedźmowych receptur, że zgoła magiczny. Kwaśny i niepozorny, potraktowany cukrem i zapieczony niespodziewanie staje się aromatyczny, orzeźwiająco smaczny i niebywale wprost dekoracyjny. Niewiele owoców może pochwalić się tak cudownym kolorem. To właśnie jemu zawdzięczam też najpopularniejszy przepis na blogu: Urodziwe Ciasto.
Starzy bywalcy wiedzą, że staram się nie przegapiać sezonowych owoców, nie mogło więc zabraknąć w tym roku i porzeczek. Tym razem nie w cieście, a w ciastkach. Proste, kruche babeczki, dosłodzone kokosem. Są dość wytrawne, potrzebują oprószenia cukrem pudrem w dużej ilości, ale absolutnie fantastyczne. Z podanej porcji wychodzi mi akurat 12 sztuk.
Starzy bywalcy wiedzą, że staram się nie przegapiać sezonowych owoców, nie mogło więc zabraknąć w tym roku i porzeczek. Tym razem nie w cieście, a w ciastkach. Proste, kruche babeczki, dosłodzone kokosem. Są dość wytrawne, potrzebują oprószenia cukrem pudrem w dużej ilości, ale absolutnie fantastyczne. Z podanej porcji wychodzi mi akurat 12 sztuk.
niedziela, 20 lipca 2014
Sernik Old&New i ostatnie czereśnie
Czereśnie to owoce, które kocham najbardziej na świecie. Im czarniejsze, tym lepsze. I takie fajne wspomnienia, między innymi to, jak spędzając wakacje pod opieką Babci chodziliśmy z jednym z moich ciotecznych braci na działkę, wspinaliśmy się na dwa przeciwległe konary i opychaliśmy się nimi do wypęku. Niestety, nie smakują mi ani w ciastach, ani w przetworach. Tylko takie świeże, żywe. Ale dla tego deseru zrobiłam wyjątek. New: to bezglutenowy spód z preparowanego ryżu i czekolady. Old: kremowe nadzienie z twarożku i staroświeckiego, klasycznego kremu patissiere.
piątek, 18 lipca 2014
Rrr ... Tarta i rabarbar
To nie ćwiczenie logopedyczne, choć z pewnością się nadaje :) Rabarbar postanowiłam schwytać szybko, zanim się zestarzeje i skończy. A po serii kremowo-śmietanowych ciast, do których prowokują truskawki, zachciało mi się czegoś "normalnego" i prostego. W ten właśnie sposób wybrałam absolutny klasyk - krucha, migdałowa tarta z najbardziej oczywistym nadzieniem ze śmietany i jajek, a do tego orzeźwiający, kwaskowy rabarbar. Idealne ciasto na lato, pycha!
środa, 9 lipca 2014
Zielony Talerz
Lato, gorąco, nikt nie chce ani mięsa, ani makaronu. W takie dni najsmaczniejsze są warzywa. A to jest właśnie idealne na upały, warzywno-warzywne danie, w dodatku w kilku odcieniach soczystej zieleni. Rukola i cukinia, a do tego brokułowe pesto. Przyjemność i dla oczu, i dla podniebienia.
wtorek, 8 lipca 2014
Ekspresowy Dorsz w Pomidorach
Jakoś tak za każdym razem, gdy przygotowuję to danie, przypomina mi się, że
"Na Wyspach Bergamutach (...)
Uczone są łososie,
W pomidorowym sosie" :)
Może dlatego, że to danie też jest poniekąd utrzymane w konwencji żartu. Nie ma tu wielkiej kuchni, ani żadnego kulinarnego kunsztu. Takie kuchenne oszustwo - tanio, szybko, zdrowo i trochę po studencku. Ale i smacznie.
"Na Wyspach Bergamutach (...)
Uczone są łososie,
W pomidorowym sosie" :)
Może dlatego, że to danie też jest poniekąd utrzymane w konwencji żartu. Nie ma tu wielkiej kuchni, ani żadnego kulinarnego kunsztu. Takie kuchenne oszustwo - tanio, szybko, zdrowo i trochę po studencku. Ale i smacznie.
piątek, 4 lipca 2014
Jagodowe Muffiny z Cynamonową Kruszonką
Najlepsze jakie dotąd upiekłam. Fantastycznie wręcz puchate, mięciutkie, idealnie zbilansowane smakowo. Cynamon dodaje jagodom specyficznego, ciepłego posmaku. Po prostu te muffinki smakują latem :) Podawane, oczywiście, jako ciastko, ale doskonałe też na śniadanie zamiast drożdżówki. Z tego przepisu upiekłam 23 duże sztuki, które nareszcie zamiast rozlewać się na boki pięknie wyrastają ponad foremkę tworząc piękny, "grzybowy" kształt. Bardzo polecam!
Z niewielkimi modyfikacjami jest to przepis Marthy Stewart.
Z niewielkimi modyfikacjami jest to przepis Marthy Stewart.
czwartek, 3 lipca 2014
Szybki Chleb Na Zdrowie ...
... czyli 5 ziaren i kiełki w chlebie, który jest gotowy w 90 minut. Możliwe? Możliwe. I pyszne. Zakochaliśmy się w tych bochenkach i od dwóch tygodni goszczą na naszym stole codziennie. Pieczone niemal od niechcenia, chrupiące, miękkie i ze wszystkim co zdrowe: mąka pszenna i żytnia, płatki owsiane, słonecznik, siemię lniane i kiełki. Najlepsze z pastą jajeczną.
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Nowy tort i wakacje
Każde zamówienie na nowy tort to nowa przygoda. Najczęściej jest, niestety, tak, że dzwoni telefon i słyszę "Dzień Dobry, bo ja byłam na urodzinach X. Robiła tam Pani taki tort z Y i chciałabym zamówić taki sam". Trudno. Robię taki sam, albo proponuję niewielką zmianę. Ale zdarza się czasami nieco bardziej ekscytujące zadanie, które pozwala mi zaszaleć.
I tak właśnie było tym razem. Żadnych ograniczeń. Krótkie zadanie: co najmniej 35 porcji i temat: wakacje. No i wreszcie, po kilku miesiącach mogłam stworzyć zupełnie nowy model tortu. Solenizantka zadowolona i ja też. Ciekawe czy Wam się spodoba. Dodam tylko, że tort jest (był) w 100% jadalny.
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Mięt(r)us czyli "No to świętujemy!"
Wprawdzie przedłużony weekend właśnie się skończył, ale ja powód do świętowania mam nawet niejako potrójny: 1) Dzień Ojca, 2) jutrzejsze imieniny mojej Mamy, 3) Kilka dni temu ktoś z Was odwiedził Chatkę po raz 200 000 - dziękuję! Z tej okazji wyjątkowe ciacho. Oczywiście, z truskawkami, ale uwaga!!! Miętowe!!!
środa, 18 czerwca 2014
Portulaka i śmietankowe jajo
Moja znajomość z portulaką nie pochodzi z Portugalii. Nie pochodzi też z rozległej wiedzy kulinarnej ani zawziętego poszukiwania nowości. Pochodzi za to z własnego ogródka :)
Ot, któregoś pięknego dnia weszłam po prostu do ulubionego sklepu z nasionami w poszukiwaniu nowych ziół. Po wykupieniu wszelkich rodzajów bazylii (cytrynowej, czerwonej i cynamonowej), po chwili zastanowienia dorzuciłam jeszcze paczuszkę nasion rośliny, o której nie wiedziałam nic. Tak w ramach eksperymentu. Okazało się, że rośnie łatwo i szybko, zbiera się już po kilku tygodniach od zasiewu i nie ma specjalnych wymogów - wystarczy doniczka i trochę ziemi do kwiatów. I tak portulaka dołączyła do mojego kuchennego repertuaru.
Ot, któregoś pięknego dnia weszłam po prostu do ulubionego sklepu z nasionami w poszukiwaniu nowych ziół. Po wykupieniu wszelkich rodzajów bazylii (cytrynowej, czerwonej i cynamonowej), po chwili zastanowienia dorzuciłam jeszcze paczuszkę nasion rośliny, o której nie wiedziałam nic. Tak w ramach eksperymentu. Okazało się, że rośnie łatwo i szybko, zbiera się już po kilku tygodniach od zasiewu i nie ma specjalnych wymogów - wystarczy doniczka i trochę ziemi do kwiatów. I tak portulaka dołączyła do mojego kuchennego repertuaru.
wtorek, 17 czerwca 2014
Szparagi z szynką i orzechami
Czerwiec to najpiękniejszy z miesięcy. Wychodzę z domu na najprostsze zakupy i po miesiącach oglądania głównie marchewki i selera, nagle zwykły, osiedlowy stragan zamienia się w Campo di Fiore. Czuję się tam bez mała jak w skarbcu Alladyna i podejrzewam, że niektóre kobiety przeżywają podobne oszołomienie tylko w butikach, ew. sklepach obuwniczych. Mnie zdarza się to jeszcze w księgarniach. Truskawki, czereśnie, wiśnie, pierwsze morele, maliny, szpinak, kurki i one. Szparagi.
Specjalistką od szparagów była Babcia Alicja. Polowała na nie już w maju i przyrządzała tak, że wszystkim buty spadały. A musiała się sporo naszukać, bo w latach 60-tych i 70-tych w małej miejscowości na Dolnym Śląsku szparagi były nie lada rarytasem. Dla Babci było to wspomnienie majętnego, wielkopolskiego stołu jeszcze z międzywojnia. Dla mnie to wspomnienie Babci. Białe, miękkie aromatyczne szparagi utopione w beszamelu, polane zrumienioną tartą bułą, z których resztek powstawała kremowa zupa-cud, koniecznie z domowymi łazankami. Ewentualnie zielone, zawinięte w szynkę z kawałkiem jajka. Z czasem nauczyłam się na nie jeszcze kilku innych sposobów i ten dzisiejszy jest jednym z nich, ale najlepsze na świecie i tak już zawsze będą te babcine, których jest dla mnie syntezą. Wyglądając stosunkowo nowocześnie, mają w sobie coś z elegancji wysokiego mieszkania w starej kamienicy i wielkiego, okrągłego stołu w salonie Babci.
Specjalistką od szparagów była Babcia Alicja. Polowała na nie już w maju i przyrządzała tak, że wszystkim buty spadały. A musiała się sporo naszukać, bo w latach 60-tych i 70-tych w małej miejscowości na Dolnym Śląsku szparagi były nie lada rarytasem. Dla Babci było to wspomnienie majętnego, wielkopolskiego stołu jeszcze z międzywojnia. Dla mnie to wspomnienie Babci. Białe, miękkie aromatyczne szparagi utopione w beszamelu, polane zrumienioną tartą bułą, z których resztek powstawała kremowa zupa-cud, koniecznie z domowymi łazankami. Ewentualnie zielone, zawinięte w szynkę z kawałkiem jajka. Z czasem nauczyłam się na nie jeszcze kilku innych sposobów i ten dzisiejszy jest jednym z nich, ale najlepsze na świecie i tak już zawsze będą te babcine, których jest dla mnie syntezą. Wyglądając stosunkowo nowocześnie, mają w sobie coś z elegancji wysokiego mieszkania w starej kamienicy i wielkiego, okrągłego stołu w salonie Babci.
niedziela, 15 czerwca 2014
Sernik: 2x truskawki, 2x czekolada
Staram się unikać takich określeń w stosunku do tego, co sama ugotuję lub upiekę (tak, taka jestem niedzisiejsza i marketingowo oporna), ale ... to ciasto jest obłędne! Nie można mu się oprzeć. Nie da się skończyć jedzenia na jednym kawałku. Czekoladowy spód, puszysta masa serowa i truskawki. Prawdopodobnie najlepsze, co kiedykolwiek upiekłam. Zdjęcie nie oddaje nawet 10% smaku. Ten, kto spróbuje, będzie wiedział, czy polubić ten blog czy o nim zapomnieć. Będzie wiedział o mnie wszystko.
sobota, 14 czerwca 2014
Już są!!! Kurki, nie kury.
Zwykle przynosiła mi je Julka, ale widać zamążpójście jest na tyle ograniczające czasowo, że tym razem jakoś nie wyszło (a może jeszcze się uda?). Dostałam więc słoiczek już takich gotowych, w occie. I musiałam sama sobie kupić ... argh, jakie to drogie! Ale uczucie jakim darzę te pierwsze, nieduże, złote grzyby skutecznie uciszyło nawet moją skąpą, poznańska naturę. I oto one: kurki na ostro, smażone na maśle, w towarzystwie makaronu i rukoli.
Co można zrobić z kurek? Oczywiście, jajecznicę. Ale to wiedzą i robią wszyscy. Wrzucić do octu, ale takie już mam. Pierogi (no, chyba bym się zapłakała wrzucając tak drogocenny produkt do pierogów). No to makaron.
I w ten sposób narodził się kolejny z moich ulubionych miksów polsko-włoskich. Włochy reprezentują: rukola i penne (po polsku makaron-rurki), koniecznie z pszenicy durum. Polskę reprezentują: kruche, przyprawione na ostro kurki i klarowane masło. I nic tu więcej nie jest potrzebne.
Co można zrobić z kurek? Oczywiście, jajecznicę. Ale to wiedzą i robią wszyscy. Wrzucić do octu, ale takie już mam. Pierogi (no, chyba bym się zapłakała wrzucając tak drogocenny produkt do pierogów). No to makaron.
I w ten sposób narodził się kolejny z moich ulubionych miksów polsko-włoskich. Włochy reprezentują: rukola i penne (po polsku makaron-rurki), koniecznie z pszenicy durum. Polskę reprezentują: kruche, przyprawione na ostro kurki i klarowane masło. I nic tu więcej nie jest potrzebne.
czwartek, 12 czerwca 2014
(Nie)snobistyczny Camembert
Były takie czasy, gdy w naszym kraju nad Wisłą, Camembert uważany był za snobizm, a tzw. "normalni zjadacze chleba" twierdzili, że zajeżdża starymi skarpetkami. Na szczęście ów czas minął, a Camembert, lepszej lub gorszej jakości (oryginalny wytwarzany jest wyłącznie przez kilkuset producentów z Orne w Normandii) dostępny jest w każdym sklepie i to nawet za stosunkowo niewielkie pieniądze (zdarzyło mi się już nawet kupować poniżej 3 zł za krążek).
Używanie go do kanapek jest oczywiste (osobiście uwielbiam wersję z majonezem i plasterkiem jabłka - spróbujcie!), panierowanie i smażenie również. Ale najbardziej lubię go w wersji piekarnikowej, tłumacząc sobie, że przecież zawsze to lepiej niż w kalorycznej, chłonącej tłuszcz panierce (złudne - już sam ser jest bardzo kaloryczny).
Używanie go do kanapek jest oczywiste (osobiście uwielbiam wersję z majonezem i plasterkiem jabłka - spróbujcie!), panierowanie i smażenie również. Ale najbardziej lubię go w wersji piekarnikowej, tłumacząc sobie, że przecież zawsze to lepiej niż w kalorycznej, chłonącej tłuszcz panierce (złudne - już sam ser jest bardzo kaloryczny).
środa, 11 czerwca 2014
Się makrelę je, je, jeeee!
Się też wie: ryby są zdrowe. Tylko ostatnio tak się jakoś porobiło, że są też nieco snobistyczne. Łososie, sole, halibuty, tuńczyki kosztują fortunę. Sama należę w dodatku do tych świrów, którzy ponad ich smak, przekładają rodzime pstrągi, dorsze, flądry i okonie, które nie rujnują portfela aż tak. Podobnie jest z rybnymi śniadaniami - puszka tuńczyka wystarczająca na 3 kanapki to najmarniej 4 zł z kawałkiem. Wędzona makrela podobnie, tyle, że nakarmisz nią całą rodzinę. Wiedźma zaprasza na śniadanie jak z dzieciństwa.
wtorek, 10 czerwca 2014
Ja Cię tortę! :)
Pamiętam, jak kiedyś jeden z kolegów na propozycję, że mogę upiec na szybko ciasto zareagował "Jak to upiec ciasto?!" "No, normalnie. A skąd się biorą ciasta?" "Z cukierni!". Niewątpliwie :) Tak drastyczny przypadek zdarzył mi się raz, ale często słyszę, że pieczenie trudne, drogie, czasochłonne. Że Babcia, czasem Mama, to owszem, tak, ale ja?! Przecież dziecko, dom, brak czasu. A jeszcze tort? W życiu! Biszkopt, krem - zbyt skomplikowane. "To se ne da" jak mawiają południowi sąsiedzi.
Otóż, nic bardziej mylnego. Da się. Dlatego dzisiejszy wpis nie będzie jednym spójnym przepisem, a raczej rodzajem inspiracji (żeby nie napisać "lekcją") na temat domowego ciasta (żeby nie napisać "tortu") - biszkoptowego z kremem i owocami - szybko, na dwa sposoby i na tysiąc innych możliwości.
Otóż, nic bardziej mylnego. Da się. Dlatego dzisiejszy wpis nie będzie jednym spójnym przepisem, a raczej rodzajem inspiracji (żeby nie napisać "lekcją") na temat domowego ciasta (żeby nie napisać "tortu") - biszkoptowego z kremem i owocami - szybko, na dwa sposoby i na tysiąc innych możliwości.
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Wiedźma zaprasza na torty!
Powracam na dobre i z nową pasją! Nowym dodatkiem na moim blogu będą torty.
Więcej zdjęć i informacji można znaleźć pod adresem:
http://nakurzejstopce.blogspot.com/p/torty-wiedzmy.html
lub
na górze strony, w zakładce "Torty Wiedźmy".
Zapraszam!
czwartek, 24 października 2013
Dyniowy Sernik, powroty i List do M.
Zabawne tak wracać, niemal dokładnie po roku. Oczywiście, nie przestałam przez ten rok i piec gotować. Po prostu zajęta rodzinnym rozgardiaszem, nowym psem, nową pracą, drugą nową pracą, nowym hobby i kolejnym nowym hobby wygrzebałam odrobinę czasu na kuchenne czary. Niestety, na pisanie o tym już mniej - mam więc w komputerze pełen kufer kulinarnych zaklęć, które, mam nadzieję, powolutku będą wychodziły na światło dzienne.
A swoją drogą, to chyba lekko symptomatyczne, że te dwa etapy mojego życia połączył ten właśnie miesiąc - magiczny listopad, w którym Zaduszki, Andrzejki i Haloween. Symptomatyczne, dla wiedźm, oczywiście :)
Dzisiejszy post powstaje dzięki inspiracji M., która stara się ostatnio eksperymentować w kuchni. I w ramach tych eksperymentów kupiła dynię. Na słono nie zasmakowała i M. szuka czegoś na słodko. I wtedy właśnie przyszedł mi do głowy pewien sernik, który znalazłam u Kasi Guzik z http://gotowaniecieszy.blox.pl/html i upiekłam już dość dawno.
Okazał się najlepszym amerykańskim sernikiem, jaki jadłam kiedykolwiek - kremowy, leciutki i cudownie delikatny. Dokonałam niewielkiej tylko modyfikacji rezygnując z przypraw - imbiru i cynamonu, bo jakoś, choć absolutnie poprawne, mnie osobiście tworzą z dynią zbyt zimowe, wytrawne połączenie.
I tak właśnie napisałam List do M:
Kochana M!
Wiem, wiem, że trochę się spóźniłam. Ale przecież jesień wciąż za oknami bardziej jeszcze złota niż szara i wciąż dobrze pasuje do niej dyniowy uśmiech. A delikatność i lekkość tego sernika przywołuje więc lato, Słońce i myśl o wiszącym na drzewie złocie liści.
Zrób go, kochana, zrób bo warto! I nie przerażaj się od razu, że sernik, że trudny, bo tak nie jest. To banalny Amerykaniec, właściwie rodzaj ciasta według stałej amerykańskiej zasady: wrzuć do miski i zmiksuj. Tu nie ma bicia piany i stresu: "urośnie czy nie? upadnie czy nie?" A po efekcie nikt się nie domyśli, że tak szybko poszło - prawdziwe czary!
A swoją drogą, to chyba lekko symptomatyczne, że te dwa etapy mojego życia połączył ten właśnie miesiąc - magiczny listopad, w którym Zaduszki, Andrzejki i Haloween. Symptomatyczne, dla wiedźm, oczywiście :)
Dzisiejszy post powstaje dzięki inspiracji M., która stara się ostatnio eksperymentować w kuchni. I w ramach tych eksperymentów kupiła dynię. Na słono nie zasmakowała i M. szuka czegoś na słodko. I wtedy właśnie przyszedł mi do głowy pewien sernik, który znalazłam u Kasi Guzik z http://gotowaniecieszy.blox.pl/html i upiekłam już dość dawno.
Okazał się najlepszym amerykańskim sernikiem, jaki jadłam kiedykolwiek - kremowy, leciutki i cudownie delikatny. Dokonałam niewielkiej tylko modyfikacji rezygnując z przypraw - imbiru i cynamonu, bo jakoś, choć absolutnie poprawne, mnie osobiście tworzą z dynią zbyt zimowe, wytrawne połączenie.
I tak właśnie napisałam List do M:
Kochana M!
Wiem, wiem, że trochę się spóźniłam. Ale przecież jesień wciąż za oknami bardziej jeszcze złota niż szara i wciąż dobrze pasuje do niej dyniowy uśmiech. A delikatność i lekkość tego sernika przywołuje więc lato, Słońce i myśl o wiszącym na drzewie złocie liści.
Zrób go, kochana, zrób bo warto! I nie przerażaj się od razu, że sernik, że trudny, bo tak nie jest. To banalny Amerykaniec, właściwie rodzaj ciasta według stałej amerykańskiej zasady: wrzuć do miski i zmiksuj. Tu nie ma bicia piany i stresu: "urośnie czy nie? upadnie czy nie?" A po efekcie nikt się nie domyśli, że tak szybko poszło - prawdziwe czary!
S e r n i k D y n i o w y
(przepis na blachę, z połowy wychodzi akurat średnia tortownica)
piątek, 16 listopada 2012
Pumpkin Pie
Czasami człowiek łamie zasady, nawet swoje własne prawda? Ja na przykład, nie obchodzę Haloween. Nie mieszkam w Stanach, a i samo święto jakoś mnie nie zachwyca. Osobiście wolę nasze lekko zamyślone, nostalgiczne Zaduszki poświęcone bardziej wspomnieniom o Kiedyś Kochanych Nieobecnych niż duchy w białych prześcieradłach. I to pozwala mi spokojnie cieszyć się 11 listopada :) Czarownicom natomiast poświęcam Andrzejki (to już niedługo, pamiętacie, żeby przygotować wielki klucz i duuuużo wosku?)
Ale, mimo to, w listopadzie rozkoszuję się dyniami. Zwykle w słodyczach, bo na słono smakują mi średnio.
Zasadniczo nie używam też amerykanizmów. Zasadniczo, bo jak odmówić sobie nazwy "Pumpkin Pie"? Zabawnie brzmi i tak śmiesznie podskakuje na języku. Spróbujcie to sobie powiedzieć "Pamp-kin-Paj". Fajnie, prawda? :)
Pumpkin Paj, to po prostu ciasto dyniowe. Piekłam już kiedyś takie ciemne, puchate z przyprawami, trochę piernikowe. To jest inne, chyba bardziej typowe. Kruche ciasto, a w środku zapieczony, dyniowy krem. W cudnym, rozświetlającym szary listopad, kolorze Słońca. Po polsku byłaby to, po prosty, Tarta Dyniowa. Ale, jak już pisałam, Człowiek (Wiedźma też Człowiek) czasami łamie zasady :)
Składniki na ciasto:
Składniki na dyniowy filling (znów amerykanizm, a co!) :) :
Wykonanie:
Na stół wysypałam mąki i zmieszałam z cukrem oraz solą. Wbiłam jajko i wyrobiłam z posiekanym masłem. Gotowym ciastem wylepiłam formę do tart i schowałam na godzinę do lodówki.
Składniki na nadzienie po prostu zmieszałam, zwykłą drewnianą łyżką, bez użycia miksera.
Ciasto podziurawiłam widelcem i wstawiłam na kwadrans do nagrzanego do 200 stopni piekarnika (kruche to jedno z nielicznych, których nie wstawiam do zimnego piecyka, bo nie musi rosnąć).
Na podpieczone ciasto wylałam nadzienie i piekłam jeszcze godzinę w 150 stopniach.
S m a c z n e g o !
* Puree z dyni w Stanach podobno występuje w puszkach. W Polsce nigdy nie spotkałam. Robię je więc sama, trochę jak dżem. Czyli miąższ dyni kroję w kostkę, wkładam do garnka, na dno którego wlewam 1-2 łyżki zimnej wody, dodaję szczyptę soli, zasypuję symboliczną ilością cukru i smażę na małym ogniu, aż dynia zamieni się w papkę i odparuje płyn. Gotowe (czyli gdy zaczyna przywierać do dna garnka) rozmiksowuję końcówką do zupek dziecięcych. Cukru można dać więcej i od razu zrobić dżem. W takim wypadku dobrze dopachnić cynamonem, imbirem i goździkami. Ale nie polecam. Z takiego puree można przyrządzić też kilka fajnych słonych dań :) W wersji słodkiej dodaję też czasem na koniec trochę smażonej skórki pomarańczowej. Tylko błagam, nie proście mnie o proporcje. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby ważyć takie ilości dyni!
Ale, mimo to, w listopadzie rozkoszuję się dyniami. Zwykle w słodyczach, bo na słono smakują mi średnio.
Zasadniczo nie używam też amerykanizmów. Zasadniczo, bo jak odmówić sobie nazwy "Pumpkin Pie"? Zabawnie brzmi i tak śmiesznie podskakuje na języku. Spróbujcie to sobie powiedzieć "Pamp-kin-Paj". Fajnie, prawda? :)
Pumpkin Paj, to po prostu ciasto dyniowe. Piekłam już kiedyś takie ciemne, puchate z przyprawami, trochę piernikowe. To jest inne, chyba bardziej typowe. Kruche ciasto, a w środku zapieczony, dyniowy krem. W cudnym, rozświetlającym szary listopad, kolorze Słońca. Po polsku byłaby to, po prosty, Tarta Dyniowa. Ale, jak już pisałam, Człowiek (Wiedźma też Człowiek) czasami łamie zasady :)
P u m p k i n P i e
Składniki na ciasto:
- 20 dag mąki pszennej,
- 5 dag mąki ziemniaczanej,
- 15 dag zimnego masła,
- szczypta soli,
- 2 łyżki cukru pudru,
- 1 jajko
- 1-2 łyżki kwaśnej śmietany (w razie potrzeby)
Składniki na dyniowy filling (znów amerykanizm, a co!) :) :
- 2 szklanki puree z dyni, *
- 1 szklanka śmietany 12%,
- 1 jajko,
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej,
- 1/2 szklanki cukru,
Wykonanie:
Na stół wysypałam mąki i zmieszałam z cukrem oraz solą. Wbiłam jajko i wyrobiłam z posiekanym masłem. Gotowym ciastem wylepiłam formę do tart i schowałam na godzinę do lodówki.
Składniki na nadzienie po prostu zmieszałam, zwykłą drewnianą łyżką, bez użycia miksera.
Ciasto podziurawiłam widelcem i wstawiłam na kwadrans do nagrzanego do 200 stopni piekarnika (kruche to jedno z nielicznych, których nie wstawiam do zimnego piecyka, bo nie musi rosnąć).
Na podpieczone ciasto wylałam nadzienie i piekłam jeszcze godzinę w 150 stopniach.
S m a c z n e g o !
* Puree z dyni w Stanach podobno występuje w puszkach. W Polsce nigdy nie spotkałam. Robię je więc sama, trochę jak dżem. Czyli miąższ dyni kroję w kostkę, wkładam do garnka, na dno którego wlewam 1-2 łyżki zimnej wody, dodaję szczyptę soli, zasypuję symboliczną ilością cukru i smażę na małym ogniu, aż dynia zamieni się w papkę i odparuje płyn. Gotowe (czyli gdy zaczyna przywierać do dna garnka) rozmiksowuję końcówką do zupek dziecięcych. Cukru można dać więcej i od razu zrobić dżem. W takim wypadku dobrze dopachnić cynamonem, imbirem i goździkami. Ale nie polecam. Z takiego puree można przyrządzić też kilka fajnych słonych dań :) W wersji słodkiej dodaję też czasem na koniec trochę smażonej skórki pomarańczowej. Tylko błagam, nie proście mnie o proporcje. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby ważyć takie ilości dyni!
sobota, 10 listopada 2012
Przypominajka
Nie mogłam się oprzeć. Chyba się starzeję, bo naprawdę się starałam. Ale jakoś nie wyobrażam się, żeby 11 listopada było inaczej . . .
http://nakurzejstopce.blogspot.com/2010/11/na-sw-marcina-rogale-i-gesina.html
niedziela, 4 listopada 2012
Antydepresyjne Ciasto ze Śliwkami
Zanim nadejdzie dyni i jabłek czas . . . no nie. Już nadszedł. Ale, że mam lekkie spóźnienie, będę dziś zachęcać do wykorzystania ostatnich śliwek. Dalej w konwencji wykorzystywania przede wszystkim tego, co, wyrosło u nas i nie przebyło tysięcy kilometrów w zasypce z konserwantów.
Gdy za oknem jesień, deszcz i słota, pora lekko osłodzić sobie życie. Cudownie jest wrócić wieczorem do domu, zapalić małą lampkę, otworzyć książkę, zaparzyć do niej kubek dobrej herbaty i ukroić kawałeczek pachnącego migdałami, puchatego ciasta ze śliwkami. Energiczne lato nie pozwala tak wspaniale odpocząć, jesień też ma swoje dobre strony :)
Dlatego właśnie ciasto dedykuję Gosi, która walczy teraz ze swoimi cieniami. A ja mogę tylko z daleka, trzymać za nią kciuki.
Od razu uprzedzam, że ja lubię to ciasto właśnie takie, lekko wiejskie, po staroświecku wyrośnięte. Ale można się też pokusić o upieczenie go z połowy porcji, w bardziej wytwornej, modnej, niższej i soczystej od śliwek formie. Bliżej zimy, gdy za oknem śnieg, śmiało można też uperfumować je łyżeczką rozgrzewającego cynamonu. Co kto lubi :)
Przepis pochodzi z książki Ewy Wachowicz "Ewa Gotuje". Jedyna zmiana to użycie płatków migdałowych zamiast wiórków kokosowych i zwiększeniu ilości śliwek (użyłam dużych czerwonych zamiast cierpkich węgierek). Jest szybki i bardzo proste, uda się nawet początkującym cukierniczkom. I sprawia, że dom jakoś bardziej pachnie domem.
Składniki:
Wykonanie:
Jajka zmiksowałam z cukrem, solą i olejem. Stopniowo dodawałam zmieszaną z proszkiem mąkę,na końcu skórkę z cytryny.
Gotowe ciasto przelałam do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą tortownicy. Wierzch ciasta posypałam płatkami migdałowymi i ułożyłam na nich połówki śliwek (skórką do dołu), zasypałam resztą migdałowych płatków.
Piekłam godzinę w 180 stopniach.
S m a c z n e g o !
Zajrzyj też do Bawarskiego Ciasta Ze Śliwkami:
http://nakurzejstopce.blogspot.com/2010/09/kolejny-debiut-tym-razem-weekendowa.html
Gdy za oknem jesień, deszcz i słota, pora lekko osłodzić sobie życie. Cudownie jest wrócić wieczorem do domu, zapalić małą lampkę, otworzyć książkę, zaparzyć do niej kubek dobrej herbaty i ukroić kawałeczek pachnącego migdałami, puchatego ciasta ze śliwkami. Energiczne lato nie pozwala tak wspaniale odpocząć, jesień też ma swoje dobre strony :)
Dlatego właśnie ciasto dedykuję Gosi, która walczy teraz ze swoimi cieniami. A ja mogę tylko z daleka, trzymać za nią kciuki.
Od razu uprzedzam, że ja lubię to ciasto właśnie takie, lekko wiejskie, po staroświecku wyrośnięte. Ale można się też pokusić o upieczenie go z połowy porcji, w bardziej wytwornej, modnej, niższej i soczystej od śliwek formie. Bliżej zimy, gdy za oknem śnieg, śmiało można też uperfumować je łyżeczką rozgrzewającego cynamonu. Co kto lubi :)
Przepis pochodzi z książki Ewy Wachowicz "Ewa Gotuje". Jedyna zmiana to użycie płatków migdałowych zamiast wiórków kokosowych i zwiększeniu ilości śliwek (użyłam dużych czerwonych zamiast cierpkich węgierek). Jest szybki i bardzo proste, uda się nawet początkującym cukierniczkom. I sprawia, że dom jakoś bardziej pachnie domem.
C i a s t o Z e Ś l i w k a m i
- 70 dag czerwonych śliwek,
- 6 jajek
- 6 łyżek oleju słonecznikowego,
- 1 1/2 szklanki mąki,
- szczypta soli,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- 1 szklanka cukru,
- skórka otarta z 1 cytryny,
- 150 g płatków migdałowych
Wykonanie:
Jajka zmiksowałam z cukrem, solą i olejem. Stopniowo dodawałam zmieszaną z proszkiem mąkę,na końcu skórkę z cytryny.
Gotowe ciasto przelałam do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą tortownicy. Wierzch ciasta posypałam płatkami migdałowymi i ułożyłam na nich połówki śliwek (skórką do dołu), zasypałam resztą migdałowych płatków.
Piekłam godzinę w 180 stopniach.
S m a c z n e g o !
Zajrzyj też do Bawarskiego Ciasta Ze Śliwkami:
http://nakurzejstopce.blogspot.com/2010/09/kolejny-debiut-tym-razem-weekendowa.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















































