czwartek, 23 kwietnia 2015

Niemożliwie Dobry Sernik (na śmietanie)

              Niewiele jest na świecie rzeczy niemożliwych (Oksymoron, prawda? Coś "jest niemożliwe" - "niemożliwe" nie może "być" - zasada podwójnego zaprzeczenia w języku polskim mnoży doprawdy problemy ontologiczne). Ale na pewno, na pewno nikt na calutkim świecie nie kocha serników tak jak ja. I nikt, z całą pewnością, tak za nim nie tęskni. Pamiętam z dzieciństwa, że moja Mama piekła kiedyś sernik doskonały ... kremowy, ale wystarczająco zwarty, by po roztarciu go między palcami pozostawały na nich okruszki, a nie lepka maź. Leciutki, niemożliwie puszysty, prawie jak chmurka (popatrzcie tylko na zdjęcie i od razu pojmiecie w czym rzecz). Ten sernik przez ostatnie dziesięć lat był tylko wspomnieniem ...

              Nie, nie zgubiłam przepisu. Po prostu, po przeprowadzce do Warszawy nagle przestał się udawać. Czego my nie próbowałyśmy! Najpierw winiłyśmy piekarnik. Próbowałyśmy podnosić i obniżać temperaturę, włączać i wyłączać termoobieg, piec go w kąpieli wodnej. Nic z tego. W domu pojawił się nawet nowy piec, a sernik wciąż zbyt wilgotny ... zwiększanie do granic absurdu ilości mąki ziemniaczanej lub kaszki manny, a nawet chemiczne polepszacze zwyczajnie nie przynosiło rezultatu. Kombinowałyśmy z serem, pozbawiałyśmy go wody trzymając całą noc na sicie a nawet odciskając. Bezskutecznie. 

               A najsmutniejsze było to, że nikt, ale to nikt nie rozumiał o co nam chodzi. Ze skwaszonymi minami przynosiłyśmy do degustacji kolejne ciasto i zawsze słyszałyśmy to samo "Przecież jest dobry ...". No dobry, ale wciąż nie ten. Od trzech lat byłyśmy przekonane, że diabeł tkwi w serze, ale przecież nikt nie będzie jeździł 250 km po twaróg! (Chociaż było blisko!). Próbowałyśmy kupować zwykły ser od tzw. "bab" i mielić ręcznie, przewinęło się przez naszą kuchnię milion firm i gatunków łącznie z mascarpone. A zapomnijcie. Nic z tego. Aż wreszcie znalazłam. Gdy wyrzuciłam go z wiaderka do odsączenia i po dwóch godzinach okazało się, że płócienna ściereczka na której leżał jest sucha, wiedziałam, że wreszcie znalazłam właściwy ser. Tylko PIĄTNICA!!! (To nie jest wpis reklamowy, to najprawdziwsza prawda, przysięgam!). 

              W tym roku mieliśmy na Wielkanoc sernik idealny! I musiało się to zdarzyć akurat tego roku, w którym prowadzę swój roczny, wegański, eksperyment ... ech. To się właśnie nazywa złośliwość losu, co? "Nic to", jak mawiał Pan Wołodyjowski. Czekałam 10 lat, poczekam jeszcze 8 miesięcy. Ale już dziś mogę Wam powiedzieć, co będę robić 1 stycznia 2016 roku. Będę piekła sernik! I to on właśnie jest winien temu, że nie zostanę weganką przez całe życie, za co z góry wszystkie pięknookie Mućki, bardzo gorąco przepraszam. Chociaż myślę, że gdyby go spróbowały, szybko podpisałyby trójstronne porozumienie ze mną i Piątnicą. Uwierzcie mi. Jeżeli JA mówię Wam o serniku, że jest doskonały, to tak po prostu jest ...


Niemożliwie Dobry Sernik Na Śmietanie



Składniki:

  • 1 kg sera wiaderkowego PIĄTNICA,
  • 1l śmietany 36% PIĄTNICA,
  • 8 jajek,
  • 300 g cukru pudru,
  • 4 łyżki mąki ziemniaczanej,
  • 2 paczki cienkich herbatników (np. popularnych bebe) lub nieduża porcja półkruchego ciasta na spód


Wykonanie:

                  Żółtka oddzieliłam od białek i utarłam z cukrem na puszysty krem. Po łyżce dodawałam ser i kręciłam do gładkości (nie wiem czy uda się  mikserze, u nas w domu do serników używa się glinianej makutry i drewnianej kulki) pod koniec dodając mąkę ziemniaczaną. Białka ubiłam z cukrem na sztywną pianę, drewnianą łyżką wkładałam do masy serowej delikatnie mieszając. I dopiero teraz całość wymieszałam jeszcze z ubitą śmietaną. 

                  Piekłam 15 minut w piekarniku nagrzanym do 175 stopni i ok. 150 minut w 120 stopniach. Sernik wyjmujemy z piekarnika dopiero po całkowitym wystygnięciu. Śmiało można go zostawić w wyłączonym i lekko uchylonym  piekarniku na całą noc. 
                  


Podobne:
Rzeszowiak

2 komentarze:

  1. Wygląda na bardzo aksamitny i puchaty. Lubię takie serniki, wolę je od tych zbitych :)
    Pychota! :) Aż ślinka cieknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie taki jest :) Ja też nie lubię tych zbitych i dlatego tak mnie przez te lata gnębił :)

      Usuń