środa, 28 października 2015
Halloween: Zdrowa Alternatywa
Ci, którzy bywają w Chatce częściej wiedzą, że pomimo wiedźmiej natury, nie jestem fanką Halloween. Wielokrotnie już pisałam, że bardziej przypomina ono nasza Andrzejki czy Katarzynki. Bo nasza, nostalgiczna wersja jest jednak zupełnie inna. Gdybym już miała ją jakoś przerabiać to raczej na Dziady (z drugiej strony nie sądzicie, że jest pewne podobieństwo? Nakarmisz zjawę i da Ci święty spokój) ... Mimo to, świat nie zawsze postępuje zgodnie z wolą Wiedźm i nie sposób zignorować jego porządek. Dlatego właśnie myślę sobie, że kiedy do moich drzwi zapuka jakiś halloweenowy potwór i wrzaśnie "Cukierek albo psikus!", nie pozostanie mi nic innego, niż dać mu tego cukierka. I niech przynajmniej będzie zdrowy. Biorąc pod uwagę, że za oknem listopad i wieczory są już znacznie chłodniejsze, najlepiej, żeby chroniły wszystkie małe potwory przed przeziębieniami. Powinny więc być bogate w witaminę C i osłodzone miodem ... głóg. Oczywiście, cukierki z głogu!*
sobota, 24 października 2015
Oberżyna z Rodzynkami alla Arabija
Dla purystów: nazwa dania nie pochodzi z żadnego języka obcego. Po prostu ładnie brzmi ;) Świat się ostatnio pokomplikował. Kraje arabskie trochę nas fascynują, trochę przerażają. Boimy się fundamentalistów, boimy się uchodźców. A dawno, dawno temu, jeszcze jako studentka miałam okazję bywać w domu pewnych Syryjczyków. Przemiłych z resztą, świetnie wykształconych i zarabiających, nieortodoksyjnych muzułmanów. Kobiety pracowały, nosiły krótkie spódniczki i nie nosiły kwefów. I mieszkali w Polsce, bo właśnie tutaj chcieli mieszkać.
A kiedy przychodziła pora obiadu, w całym domu unosiły się niezwykłe aromaty; zupełnie inne od tego jak pachną nasze kuchnie. Gotowanie jeszcze mnie wtedy nie interesowało, więc nie zanotowałam żadnych przepisów. Tę recepturę wymyśliłam znacznie później. Nauczyłam się jednak, że w arabskiej (no dobra - arabskiej przystosowanej do polskich realiów i przeciętnej kieszeni) kuchni jedzenie dodaje się do przypraw, a nie odwrotnie. Dosłownie. Wszystko zaczyna się bowiem od podsmażenia lub podprażenia przypraw, które uwalniają dzięki temu niesłychane wprost ilości aromatu...
A kiedy przychodziła pora obiadu, w całym domu unosiły się niezwykłe aromaty; zupełnie inne od tego jak pachną nasze kuchnie. Gotowanie jeszcze mnie wtedy nie interesowało, więc nie zanotowałam żadnych przepisów. Tę recepturę wymyśliłam znacznie później. Nauczyłam się jednak, że w arabskiej (no dobra - arabskiej przystosowanej do polskich realiów i przeciętnej kieszeni) kuchni jedzenie dodaje się do przypraw, a nie odwrotnie. Dosłownie. Wszystko zaczyna się bowiem od podsmażenia lub podprażenia przypraw, które uwalniają dzięki temu niesłychane wprost ilości aromatu...
Oberżyna z Rodzynkami alla Arabija
wtorek, 20 października 2015
Śliwki z Grudziądza na kruchym cieście bezglutenowym (ciasto wegańskie)
Bo ja jestem taka strasznie zaściankowa. I do tego tak okropnie bezczelna, że wcale się tego nie wstydzę. Jakoś wcale a wcale nie ciągnie mnie ani słoneczna Majorka ani historyczny Egipt ani nawet, (o zgrozo!) sielankowe Indie. Ja lubię jeździć po Polsce. I już od kilku lat marzy mi się wyjazd na Święto Śliwki, które odbywa się co roku w Strzelcach Dolnych koło Grudziądza, na którym robi się podobno jedyne w swoim rodzaju, pieczone powidła śliwkowe (mniam!), które chciałabym zobaczyć i poczuć w świątecznym pierniku ... i to kolejny rok, w którym ten wyjazd mi się nie udał. Następnym razem. Ale skoro oleofarm akurat zorganizował taki konkurs, w którym rozmawiamy o kulinarnych podróżach z olejami świata, to pomyślałam, że ja też opowiem o swojej wymarzonej wycieczce, tyle, że nie na drugi koniec świata, a do Grudziądza właśnie. Po śliwki. A skoro ma być olej i mają być śliwki, to koniecznie, ale to koniecznie trzeba upiec to ciasto. Niewiarygodnie szybkie i proste, bezglutenowe i obłędnie dobre, co nie zdarza się często ... lećcie łapać ostatni śliwki!
Śliwki w wegańskim i bezglutenowym, kruchym cieście
sobota, 17 października 2015
Wegański Wyrolowany Chleb z Groszkiem
Dawno nie było w Chatce nic wegańskiego, zauważyliście? A przecież obiecałam. A do tego, przy sobocie, warto by upiec jakiś chleb, szczególnie, żewczoraj obchodzony był Światowy Dzień Chleba ... mówisz, masz. Będąc na diecie wegańskiej, przerabiałam na roślinną modłę wiele przepisów, które wcześniej polubiłam w wersji tradycyjnej. Jednym z nich jest Wyrolowana Kanapka, którą poznałam za sprawą nieodżałowanej Weekendowej Piekarni (czy ktoś myślał kiedyś o jej wskrzeszeniu razem z WC?). Dodatkowo zawsze miałam też problem z kanapkami. Wegańskie sery i wędliny jakoś średnio przypadły mi do gustu, same warzywa to nie to. Na morgi produkowałam więc pasty warzywne. A szybka pasta z groszku konserwowego należy do moich ulubionych. Połączenie tych dwóch rzeczy było więc tylko kwestią czasu ...
Wegański Wyrolowany Chleb z Groszkiem
czwartek, 15 października 2015
Tort na Wieczór Panieński
Nie przepadam za tą tradycją, co nie zmienia faktu, że nie kłócę się ze zleceniodawczynią. Tym bardziej, że jak na tę okazję, wybrany model okazał się bardzo dyskretny i gustowny. Chociaż ... wszyscy oglądający go faceci i tak robią dziwne miny. Ciekawe jak Wam się spodoba?
A przy okazji: trochę mnie nie było. Wszystko przez przeprowadzkę. Ale już jestem i mam zamiar szybko nadrobić zaległości. Bo nawet pomiędzy gipsem i płytkami trzeba jeść :)
A przy okazji: trochę mnie nie było. Wszystko przez przeprowadzkę. Ale już jestem i mam zamiar szybko nadrobić zaległości. Bo nawet pomiędzy gipsem i płytkami trzeba jeść :)
Podobne:
![]() |
| Czekoladowy Kurhan |
sobota, 29 sierpnia 2015
Amerykańskie Żeberka
Zasłodziło się ostatnio w Chatce. A tymczasem trzeba coś jeść poza słodyczami. A gdy się ma w domu mężczyznę, trzeba też, czasami, w imię świętego spokoju, skapitulować w temacie kuchni zdrowej, lekkiej i po prostu podać na stół solidny kawał mięcha. I zupełnie nie rozumiem dlaczego, żeberka, których sama organicznie nie znoszę, zajmują wówczas niezwykle wysokie miejsce na liście męskich życzeń. A niech ma; 100% żeberek w żeberkach czyli właśnie Żeberka po Amerykańsku.
Amerykańskie Żeberka
piątek, 28 sierpnia 2015
Potrójne lody, cz.3: Herbaciane z Herbatnikami
... a smakują zupełnie jak ciastka w karmelu. Moje absolutnie ulubione. Bardzo tradycyjne, na żółtkach i śmietanie, dosmaczone zwykłą herbatą, a smakują jak skrzyżowanie kajmaku i ... bawarki. Lubicie? To jedno z najsmaczniejszych wspomnień z mojego dzieciństwa. Babcia robiła na śniadanie mocną,słodką herbatę i dolewała do niej mleka. Pewnie dlatego, że samego mleka nie chciałam pić za skarby świata. W każdym razie te lody kojarzą mi się właśnie tak. Są zupełnie niezwykłe. Spróbujcie koniecznie!
Lody Herbatkowe z Herbatnikami
środa, 26 sierpnia 2015
Potrójne lody, cz.2; kawowo-chałwowe
.... Mhmmmm ... lekko dekadenckie, wyraźnie wytrawne od kawy i mocno osłodzone charakterystyczną słodyczą chałwy. W przeciwieństwie do tych poprzednich, nutellowych, przypadną do gustu raczej dorosłym niż dzieciakom. Są w dodatku prawdziwe. Kaloryczne jak diabli, ale absolutnie warte każdego dodatkowego centymetra w biodrach.
Lody kawowo-chałwowe
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Potrójne lody, cz.1: Szybka Nutella
Za oknem taki upał, że nawet wiedźmy potrzebują kuchennych wakacji. Chyba, że robią ... lody. A odkąd mają magiczną maszynkę do lodów, rzeczywiście robią. I to jak robią! Hurtowo. We wszystkich możliwych smakach i kolorach. Codziennie robią. Chatka powoli pokrywa się szronem ;)
Zaczniemy od tych najprostszych, najszybszych i najbardziej kochanych przez dzieci. Lody z nutellą. Baaardzo nutellowe i intensywne w smaku, dla dorosłych mogą kazać się nieco zbyt słodkie. Mogą, ale nie muszą.
Zaczniemy od tych najprostszych, najszybszych i najbardziej kochanych przez dzieci. Lody z nutellą. Baaardzo nutellowe i intensywne w smaku, dla dorosłych mogą kazać się nieco zbyt słodkie. Mogą, ale nie muszą.
Szybkie Lody o Smaku Nutelli
czwartek, 30 lipca 2015
Czarny Las
... w mojej własnej, bardzo nieklasycznej, ale za to mocno podbitej smakowo wersji. Jeden z najbardziej znanych i lubianych cukierniczych klasyków; ciemne ciasto, wiśnie i bita śmietana. Wiadomo. Jadłam i przygotowywałam go kilkukrotnie, ale zawsze mnie rozczarowywał. Nic wielkiego. I, zawsze też, prowokował, bo za każdym razem wyczuwałam w nim potencjał znacznie większy niż to, co wyczuwały moje kubki smakowe. I jakoś nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ... czy to nie jest nazwa ciasta idealna dla Wiedźmy? Niby wiem, że niewiele ma to wspólnego ze smakiem czy wyglądem ciasta i jest po prostu bezmyślną kalką językową, dosłownym tłumaczeniem z niemieckiego, ale jednak ... Wiedźma i Tort z Czarnego Lasu ... pasuje, prawda? ;)
No i w końcu to zrobiłam. Upiekłam jego własną, absolutnie wiedźmią wersję, w której użyłam chyba wszystkich znanych mi sposobów na wzmocnienie i uwypuklenie klasycznego smaku. Stworzyłam dokładnie taki smak, jaki sobie wymarzyłam. Ciasto lekkie i puszyste, ale czekoladowe, a nie kakaowe, niemal wytrawne, wzmocnione kawą i przyprawami. Wiśnie, nie surowe i nie w konfiturze, ale tylko zżelowane, a dzięki temu zachowujące delikatność i odpowiednio słodkie. Śmietana, w której obecne są i wiśnie i czekolada. A wszystko połączone wyraźnym aromatem wanilii.
Recenzja? Zacytuję: "Nooo, piekłaś już wybitne ciasta. Ale takiego jeszcze nie było ...".
No i w końcu to zrobiłam. Upiekłam jego własną, absolutnie wiedźmią wersję, w której użyłam chyba wszystkich znanych mi sposobów na wzmocnienie i uwypuklenie klasycznego smaku. Stworzyłam dokładnie taki smak, jaki sobie wymarzyłam. Ciasto lekkie i puszyste, ale czekoladowe, a nie kakaowe, niemal wytrawne, wzmocnione kawą i przyprawami. Wiśnie, nie surowe i nie w konfiturze, ale tylko zżelowane, a dzięki temu zachowujące delikatność i odpowiednio słodkie. Śmietana, w której obecne są i wiśnie i czekolada. A wszystko połączone wyraźnym aromatem wanilii.
Recenzja? Zacytuję: "Nooo, piekłaś już wybitne ciasta. Ale takiego jeszcze nie było ...".
Czarny Las
sobota, 25 lipca 2015
Bałkańskie Mielone
Kuchnia jest ostatnio wyjątkowo multikulturowa. Coraz częściej wydaje mi się, że to właśnie tutaj najbardziej zacierają się granice państwowe. Kuchnia włoska, turecka, żydowska, hinduska, tajska jest w Warszawie tak samo dostępna jak schabowy z kapustą. Wciąż nie wszyscy byli w Tajlandii, ale na pewno każdy jadł zupę tajską. A z całego tego tygla najbardziej lubię takie dania, które są niejako wspólne. Tak jak choćby tradycyjny, babciny mielony z mizerią. Ktoś ma ochotę spróbować wersji bałkańskiej (ew. greckiej)?
Bałkańskie Mielone (Cevapici)
czwartek, 23 lipca 2015
Serowa Rolada z Jagodami
Widzę, że bardzo posmakowały Wam Kasiowe Jagodzianki :). Mnie też. I wciąż nie mogę nazachwycać się tegorocznymi jagodami. No to idąc za ciosem ... rolada często przeraża. A tymczasem jest to ciasto naprawdę banalne. Tym razem, zachęcona efektem różowego sernika, również postanowiłam poeksperymentować z kolorami i upiekłam dwukolorowy biszkopt. A w środku? Oczywiście jagody. I waniliowy serek. Naprawdę proste, nieoczekiwanie szybkie i chyba dość efektowne. No dobra, mogłam jakoś lepiej sfotografować. Ale to trudne, gdy wszystkie domowe łapy wyciągają się do ciasta i cały czas przeszkadzają w pracy z aparatem ... :)
Serowa Rolada z Jagodami
wtorek, 21 lipca 2015
Ekspresowe Ślimaczki z Łososiem
Dopiero co pisałam, że lubię mieć zawsze pod ręką tortille. Faktycznie lubię. I to nie tylko ze względu na możliwość przygotowania szybkiego śniadania, ale dlatego, że w połączeniu z wędzonym łososiem stanowią niezastąpiony zestaw ratunkowy w przypadku nagłej wizyty niespodziewanych acz lubianych gości. Wystarczy 10 minut w kuchni, butelka wina i można przegadać całą noc. W najgorszym razie potrzebna będzie dokładka. Te ślimaczki znikają jeszcze szybciej niż się je przygotowuje.
Ślimaczki z Łososiem
niedziela, 19 lipca 2015
Śniadaniowe Tortille
Czasami je robię, często kupuję te zwykłe, razowe, z dodatkiem pomidorów albo szpinaku. Ale staram się zawsze mieć je w szafce. Tortille, oczywiście. Pokazywałam je już na kilka sposobów, głównie obiadowych. Ale w te dni, kiedy nikomu nie chce się rano pędzić po świeże bułeczki, doskonale spisują się też w roli pieczywa. Wystarczy zwinąć, przekroić na apetyczne połóweczki i już. A co do środka? Ja najbardziej lubię takie z drobiową wędliną, żółtym serem, roszponką i pieczoną papryką. Koniecznie z pieczoną papryką zamiast sosów, ketchupów i innych takich. W ten sposób można też zapakować je do pojemniczka i zabrać do pracy, albo wysłać z dzieckiem do szkoły. Bo w ten sposób nie rozmokną. Szybkie, bezkonfliktowe śniadanie.
Śniadaniowe Tortille
sobota, 18 lipca 2015
Jagodzianki od Kasi Guzik
No i znowu przepis nie mój, ale "pożyczony". No bo co ja na to poradzę, że więcej w tej chwili dobrych blogów kulinarnych niż dobrych książek kucharskich. A Kasia Guzik, od której wzięłam przepis na te cudne jagodzianki z mascarpone prowadzi jeden z najlepszych i najbardziej znanych: gotowaniecieszy.blox.pl - blog, który jednocześnie wzbudza mój ogromny szacunek,a z drugiej strony lekką niechęć. Co gorsza, obie emocje żywię ku niemu z tego samego powodu. Kasia jest bowiem ... perfekcyjna. Wszystkie warstwy ciast równiutkie jakby zaprojektowane na papierze milimetrowym,wszystkie kawałki przykrojone jakby pod linijkę,zdjęcia idealnie doświetlone, jaśniutkie. Zajrzyjcie tam, zobaczcie jak jest pięknie. Bo jest. Dla mnie może aż nazbyt. Moja, niezorganizowana, szybka, bałaganiarska kuchnia, w której tu zaplącze się jakiś koci włos, tam coś skapnie jest tak kompletnie od kasinej różna, że aż chyba mówi coś o różnicy w charakterach. :) Może właśnie dlatego, choć zaglądam do Kasi bardzo często, to chyba po raz pierwszy zdecydowałam się na wykorzystanie jej przepisu. Ale od razu powiem Wam, że naprawdę było warto.
Jagodzianki z dodatkiem serka mascarpone okazały się po prostu rewelacyjne. Leciutkie, kremowe, po prostu idealne. "Rany, bomba, jak z najlepszej cukierni z dzieciństwa" - brzmiała recenzja jednego ze zjadaczy. :) Moje, oczywiście, nie są tak idealne jak Kasi :) Trochę pęknięte, trochę nierówne ... mojsze po prostu. :) Za to pyszne. Odrobinkę tylko zmniejszyłam ilość cukru i zwiększyłam ich serowość. Wykończyłam je też kruszonką zamiast lukru. Poza tym przepis oryginalny pozostał właściwie bez zmian.
Jagodzianki z dodatkiem serka mascarpone okazały się po prostu rewelacyjne. Leciutkie, kremowe, po prostu idealne. "Rany, bomba, jak z najlepszej cukierni z dzieciństwa" - brzmiała recenzja jednego ze zjadaczy. :) Moje, oczywiście, nie są tak idealne jak Kasi :) Trochę pęknięte, trochę nierówne ... mojsze po prostu. :) Za to pyszne. Odrobinkę tylko zmniejszyłam ilość cukru i zwiększyłam ich serowość. Wykończyłam je też kruszonką zamiast lukru. Poza tym przepis oryginalny pozostał właściwie bez zmian.
Jagodzianki z Mascarpone
wtorek, 14 lipca 2015
Różowy Sernik
Ten sernik, nie jest, niestety, moim pomysłem. Znalazłam go na bogu "Rarossa", który od razu wylądował wśród moich ulubionych (nowości z niego, które pewnie nie raz jeszcze mnie zainspirują znajdziecie w lewym menu bocznym). I, co u mnie dość rzadkie, zaskoczył mnie nie tyle sam przepis, bo podobne serniki przygotowywałam wielokrotnie od najwcześniejszego dzieciństwa, co jego cudowny wygląd. Na Rarossie został wykonany w formie białej zebry w różowe paseczki (tutaj znajdziecie oryginalne zdjęcia i przepis). Ja trochę zmieniłam proporcje i sam wzorek chcąc uzyskać listkowy ażur na różowym tle. Zmiany w samej recepturze są kosmetyczne (zagęszczenie smaku, zmniejszenie ilości cukru, biszkopty zamiast biszkoptu, dodatek kawy i cytryny).
Różowy Sernik
poniedziałek, 13 lipca 2015
Zupa Truskawkowa
Czasami mam wrażenie, że moje gotowanie opiera się głównie na czekaniu. Na kolejną porę roku, kolejne święto, kolejne sezonowe nowalijki. A całą zimę czekam na truskawki. Bo przecież koniecznie, ale to koniecznie trzeba zrobić; makaron z truskawkami, sernik z truskawkami, knedle z truskawkami, naleśniki z truskawkami, no i, oczywiście, zupę truskawkową. To jedno z ulubionych wspomnień z mojego dzieciństwa. Nadchodziła zawsze taka sobota, kiedy zapominałam już o szkolnych książkach, na dworze robiło się naprawdę gorąco, a moja Mama smażyła najlepsze na świcie naleśniki z serem, a tuż przed nimi podawała zimną zupę truskawkową. Mniam!
Zupa Truskawkowa
niedziela, 12 lipca 2015
Ucierana Tarta z Truskawkami i Kremem Czekoladowym
Sama nie mogę w to uwierzyć ... Pierwsze truskawki w Chatce dopiero w połowie lipca?! Nie to nie tak, że nie lubię! Uwielbiam!!! Nie, to nie tak, że w tym roku nie korzystam! Oczywiście, że korzystam!!! Tyko ten czas jakiś mało elastyczny. W każdym razie już nadrabiam :) Może ktoś akurat szuka sposobu na zakończenie sezonu truskawkowego?
A na początek tarta. Trochę nietypowa, bo z ciasta bardziej babkowego niż kruchego i z kremem budyniowym z czekoladą zamiast masła. A do tego podkolorowane i nabłyszczone galaretką truskawki. Pyszne i ładne.
A na początek tarta. Trochę nietypowa, bo z ciasta bardziej babkowego niż kruchego i z kremem budyniowym z czekoladą zamiast masła. A do tego podkolorowane i nabłyszczone galaretką truskawki. Pyszne i ładne.
Czekoladowa Tarta z Truskawkami
wtorek, 30 czerwca 2015
Odrobina Azji
Od razu powiem Wam, że poza tym jednym wpisem, nie znajdziecie w Chatce chyba ani jednego przepisu z kuchni azjatyckiej. Należę bowiem do tego wąskiego grona ekscentryków, których Azja raczej nie zachwyca ani kuchnią, ani kulturą. Co prawda, jeżeli już zamawiam fast foody, to właśnie popularnego "Chińczyka", ale po pierwsze baaardzo rzadko, a po drugie takiego, zwykłego, uliczno-budkowego, który z prawdziwą chińską kuchnią niewiele mam wspólnego. I prawie zawsze biorę makaron z kurczakiem (raz skusiłam się na kaczkę i była koszmarna!) albo sajgonki.
Ale, jak to zwykle w życiu bywa, obcowanie z drugim człowiekiem na ogół jakoś nas wzbogaca. Po dawnych znajomych, przyjaciołach czy chłopakach zwykle coś nam zostaje. Zapachy, muzyka, książki, filmy, a czasem smaki. Po diecie wegańskiej zostały mi domowe Sajgonki, a niedawno Anka, która właśnie wróciła z wymarzonej podróży do Tajlandii, przywiozła mi stamtąd zauroczenie do delikatnych, świeżych o Thai Rolls. Wyjęłam więc z głębi szafy zapomniany zapas papieru ryżowego i, jak to kobieta, nie mogąc się zdecydować, wyczarowałam i jedno, i drugie. Ostrzegam, że przepisy nie są bardzo ortodoksyjne, ale za to zdecydowanie smaczne.
Ale, jak to zwykle w życiu bywa, obcowanie z drugim człowiekiem na ogół jakoś nas wzbogaca. Po dawnych znajomych, przyjaciołach czy chłopakach zwykle coś nam zostaje. Zapachy, muzyka, książki, filmy, a czasem smaki. Po diecie wegańskiej zostały mi domowe Sajgonki, a niedawno Anka, która właśnie wróciła z wymarzonej podróży do Tajlandii, przywiozła mi stamtąd zauroczenie do delikatnych, świeżych o Thai Rolls. Wyjęłam więc z głębi szafy zapomniany zapas papieru ryżowego i, jak to kobieta, nie mogąc się zdecydować, wyczarowałam i jedno, i drugie. Ostrzegam, że przepisy nie są bardzo ortodoksyjne, ale za to zdecydowanie smaczne.
sobota, 27 czerwca 2015
Tort Minionkowy
Wy też tak macie? Że musicie być w 100% przekonani do tego, co robicie, żeby zrobić to naprawdę dobrze? Przeciwko temu tortowi sprzysięgło się chyba wszystko ... kalendarz, nastrój, a przede wszystkim fakt, że ja, wychowana na Czerwonym Kapturku, Smerfach i Reksiu jakoś nie mogę przekonać się do supermodnych Minionków. Ale dziecięce życzenie to dziecięce życzenie. Miały być Minionki i basta. I w ten sposób zrobiłam najmniej udany z moich tortów.
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że kształt tych małogłodowopodobnych stworów nie wynika z braków technicznych w lepieniu, a z tego, że są to małe babeczki. Chodziło o poprawienie smaku. Bo bądźmy szczerzy - masa cukrowa jest świetnym materiałem plastycznym i w nadawaniu ciastom formy 3D jest niezastąpiona, ale smaczna ... średnio. Staram się więc ograniczać jej użycie do minimum. Reszta niedoróbek ... no cóż, jak pisałam wyżej; bez serca to bez sensu.
Smak? Jak to dla dzieci: waniliowy biszkopt, bita śmietana, świeże truskawki.
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że kształt tych małogłodowopodobnych stworów nie wynika z braków technicznych w lepieniu, a z tego, że są to małe babeczki. Chodziło o poprawienie smaku. Bo bądźmy szczerzy - masa cukrowa jest świetnym materiałem plastycznym i w nadawaniu ciastom formy 3D jest niezastąpiona, ale smaczna ... średnio. Staram się więc ograniczać jej użycie do minimum. Reszta niedoróbek ... no cóż, jak pisałam wyżej; bez serca to bez sensu.
Smak? Jak to dla dzieci: waniliowy biszkopt, bita śmietana, świeże truskawki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





